Jeszcze niedawno Izabela Sierakowska wygłosiła emocjonalny apel do Kwaśniewskiego: Aleksandrze, wróć, czekamy na ciebie. Ale klimat wokół eksprezydenta się zmienił. Kwaśniewski stracił
urok dla działaczy z lewej strony sceny politycznej. Nawet ci, którzy byli z nim przez lata bardzo związani, uważają, że na lewicy dla byłego prezydenta nie ma już dzisiaj miejsca. Co
więcej, sądzą, że on sam stracił także urok dla wyborców i dziś nie pociągnąłby za sobą tłumów. "Jestem przekonany, że gdyby Kwaśniewski ponownie kandydował na prezydenta,
nie miałby szans na wygraną" – ocenia jeden z polityków SLD.
Krzysztof Janik, który przez lata był ściśle związany z Kwaśniewskim, a w czasach, gdy kierował SLD, część kolegów partyjnych oskarżała go o to, że chodzi na pasku prezydenta, uważa
dziś, że były przywódca lewicy musi znaleźć dla siebie nowy pomysł na aktywność w polityce. "Prosty powrót na scenę polityczną, do istniejących partii jest mało
realny" – uważa Janik. "Na taki ruch był czas zaraz po zakończeniu kadencji, a teraz jest już na to za późno".
Również politycy Socjaldemokracji Polskiej nie bardzo widzą dla Kwaśniewskiego miejsce w rodzimej polityce. Jeśli już, to najwyżej w charakterze patrona, który użyczy nazwiska,
pobłogosławi inicjatywę polityczną, po czym się usunie, najlepiej za granicę. "Dla osób tego formatu jest miejsce w organizacjach międzynarodowych" – ocenia Sylwia
Pusz z SdPl.
Nie bez znaczenia jest też to, że za byłym prezydentem ciągną się różne historie z przeszłości. A obecna władza nie zamierza odpuścić mu żadnych grzeszków. Dwa dni po tym, jak
Kwaśniewski poparł Hannę Gronkiewicz-Waltz w wyborach na prezydenta Warszawy, "Rzeczpospolita" napisała, że w Pałacu Prezydenckim za szafą zostały odnalezione zdjęcia
byłego prezydenta z Markiem Dochnalem, znanym lobbystą od dwóch lat osadzonym w areszcie i oskarżonym o korumpowanie polityków. W takim klimacie trudno o triumfalny powrót na scenę
polityczną.