"Ci ludzie zginęli w pochodzie do wolnej Polski" - mówił prezydent Lech Kaczyński podczas uroczystości w 25. rocznicę pacyfikacji kopalni "Wujek". Zbrodni, która wstrząsnęła Polską trzy dni po wprowadzeniu przez Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego.
Ta zbrodnia, której okoliczności ciągle nie znamy, musi być i wyjaśniona i osądzona - mówił prezydent. I zapewniał, że jest wola, by to zrobić. "Jestem głęboko przekonany, że sprawiedliwości stanie się zadość" - dodał. Lech Kaczyński wyjaśnił, że chodzi nie tylko o osądzenie winnych śmierci górników, ale i o sprawiedliwość moralną i materialną. Obiecał, że rodziny zabitych dostaną odpowiednią pomoc.
"Stan wojenny był zbrodnią przeciwko narodowi" - mówił prezydent. "A ten opór, który zaczął się tu, to była droga słuszna" - dodał.
16. grudnia 1981 roku jednostka specjalna milicji, pacyfikując strajk okupacyjny w kopalni "Wujek", zastrzeliła dziewięciu górników, a 21 raniła.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|