Dziennik Gazeta Prawana logo

Politycy wybierają, z kim wejdą do studia

12 października 2007, 16:12
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Adam Lipiński i Wojciech Mojzesowicz z PiS za nic nie pokażą się wspólnie przed kamerami z Renatą Beger. A marszałek Marek Jurek w ogóle nie chce, by oprócz niego pojawiali się w studiu inni politycy. Dziennikarze programów publicystycznych muszą się zastanawiać nie tylko, kogo do nich zaprosić, ale i kogo nie zapraszać - czytamy w DZIENNIKU.

Politycy Platformy nigdy nie pokazują się w mediach z posłem Jackiem Kurskim. W odpowiedzi posłowie Prawa i Sprawiedliwości za żadne skarby nie usiądą przed kamerami z senatorem Stefanem Niesiołowskim, może poza senatorem Krzysztofem Putrą, który znany jest z ugodowości.

"Mam wrażenie, że Putra i Niesiołowski lubią się, oni uprawiają takie sympatyczne biczowanko" żartuje Justyna Pochanke, gospodyni programu "Magazyn 24 godziny" w TVN 24.

Ostracyzm wobec Niesiołowskiego zapanował w PiS, gdy porównał on Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki. Kurski naraził się Platformie najpierw historią z dziadkiem Donalda Tuska, a potem oskarżeniami, że skorzystał on z billboardów wykupionych przez PZU.

"Nie rozmawiamy z Kurskim, bo jesteśmy z nim w sporze sądowym" tłumaczy sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna.

Co ciekawe, Kurski z Niesiołowskim sami ze sobą rozmawiają. "Obaj panowie mają magazynki załadowane do pełna, nie boją się siebie nawzajem i obaj mają bardzo szybkostrzelne karabiny" mówi Pochanke.

Beata Michniewicz, gospodyni programu "Salon Polityczny Trójki" nie zaprosiłaby obu polityków razem: "Ja nie próbowałam robić takiej maskary na antenie" mówi.
Kurski za cięty język i ostre traktowanie przeciwników dorobił się już przydomka bulterier PiS-u. Polityk PiS przyznał nam, że nie usiadłby do rozmów tylko z osobą, która szargałaby publicznie autorytety i świętości. Mimo że posłance SLD Joannie Senyszyn zdarzały się krytyczne wypowiedzi pod adresem Kościoła, Kurski z nią rozmawia. "Gdy powie coś niezbyt mądrego o papieżu, Kościele czy Panu Bogu, to potem nie spotykamy się w studiu. Upływa trochę czasu, niesmak mija i ponownie przyjmuję zaproszenie na rozmowę z nią" opowiada Kurski.

Adam Lipiński i Wojciech Mojzesowicz z PiS jak ognia unikają pokazywania się z Renatą Beger. Po aferze z taśmami prawdy obaj politycy mają alergię na posłankę Samoobrony. "Z pewnymi ludźmi nie należy się pokazywać ze względów estetycznych" mówi Adam Lipiński, szef gabinetu politycznego premiera. Beger przeciwnie: deklaruje, że spotkałaby się z obydwoma. "Ja nie mam żadnych hamulców do nikogo, do tych panów również" odpowiada Renata Beger.

Dziennikarze, gospodarze programów publicystycznych przyznają, że animozje między politykami są chwilowe i najczęściej podyktowane aktualnymi wydarzeniami politycznymi. "To jest gra, takie trochę udawanie, wielu polityków jest ze sobą na ty, ale w studiu bardzo ostro się spierają i mówią sobie na pan" mówi Andrzej Morozowski z "Teraz My".

Tomasz Lis, autor i gospodarz programu "Co z tą Polską", zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt sprawy: "Niechęć spotykania nie zawsze wynika z animozji, niektórzy uważają, że mogą pokazać się tylko z kimś o podobnym znaczeniu politycznym" mówi Lis i podaje przykłady: "Marszałek Marek Jurek nie chce w studiu konkurencji, jako druga osoba w państwie uważa, że powinien występować sam. Tę tradycję zainaugurował Józef Oleksy, gdy był marszałkiem".

Tak samo postępował Marek Borowski, a i dziś niechętnie występuje on z innymi politykami. Podobnie wicepremier Ludwik Dorn, a czasem i Roman Giertych. "Donald Tusk też bardzo grymasi, gdy musi z kimś wystąpić razem, może dlatego tak dawno go u mnie nie było" zastanawia się Tomasz Lis.

Zdarza się, że bojkot stosują dziennikarze. Tak było z Moniką Olejnik, która gdy Andrzej Lepper pomówił polityków o przyjmowanie łapówek oświadczyła, że nigdy w życiu nie zaprosi go do studia. Ale zmieniła zdanie, gdy Lepper został po raz drugi wicepremierem wyjaśniła, że też postanowiła dać mu drugą szansę.

Lis przyznaje, że Lepper bardzo się zmienił. Swego czasu zwykle krzyczał na oponentów, nie dawał dojść do głosu. Teraz zmienił obyczaje i dzisiaj nikt nie zgłasza zastrzeżeń do jego udziału w dyskusji. "Kiedyś namówiłem Leppera do wspólnej rozmowy ze mną oraz Michałem Karnowskim z DZIENNIKA i Pawłem Wrońskim z <Gazety Wyborczej>. Zgodził się na formułę, na którą mało kto by przystał: trzech na jednego" wspomina Lis. "Było gorąco, ale się nie obraził" opowiada publicysta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj