Najbardziej dostało się przeciwnikom lustracji. "Oczyszczenie życia społecznego i politycznego zniszczyłoby ich potęgi" - uważa premier. Dodał, że dzięki pokazaniu
prawdziwej przeszłości niektórych ludzi Polacy dowiedzą się, skąd ci ludzie mają olbrzymie majątki. A te - zdaniem premiera - nie są efektem ich umiejętności.
Jarosław Kaczyński potępił też skorumpowanych lekarzy. "Żadne argumenty moralne i prawne nie mogą uzasadniać nadużyć w środowisku medycznym. Nie da się usprawiedliwić lekarza,
który bierze łapówki od biednego pacjenta" - powiedział premier. Mediom zarzucił, że nie piętnują lekarskich nadużyć. "Każdy, kto czyta prasę i ogląda telewizję,
widzi, że prowadzona jest obrona tych ludzi. Mówi się Polakom, że nie wolno na nich podnosić ręki. Otóż wolno!" - mówił Kaczyński.
Premier mówił też o ekologach i o tym, że nie wolno im robić z ekologii broni przeciwko rozwojowi. A tak zdaniem premiera się dzieje, gdy protestują przeciwko budowie obwodnicy w dolinie
Rospudy.
O opozycji powiedział: "Są tacy, którzy nie chcą pomyślności w Polsce. Ci ludzie mówią: niech w Polsce będzie dobrze, ale dopiero wtedy, gdy my przyjdziemy do władzy. To postawa
haniebna. Tym bardziej, że tym ludziom wcale nie zależy na pomyślności Polski nawet, gdy będą u władzy".
Na koniec przemówienia oznajmił: "Rządzić mogą tylko ci, którzy nie są uwikłani w III RP".