Dziennik Gazeta Prawana logo

Blida w ostatnim wywiadzie: Energia mnie nie opuszcza

13 października 2007, 14:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zdrowie mi dopisuje, a ono jest dla mnie najważniejsze. Energia, nawet z biegiem lat, też mnie nie opuszcza. Pracuję tak jak w poprzednich latach, tyle że bez obciążenia poselskiego - mówiła Barbara Blida w swym ostatnim wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Zachodniemu".
"Dziennik Zachodni": Co u pani słychać?
Barbara Blida: Zdrowie mi dopisuje, a ono jest dla mnie najważniejsze. Energia, nawet z biegiem lat, też mnie nie opuszcza. Pracuję tak jak w poprzednich latach, tyle że bez obciążenia poselskiego.

"DZ": Przed naszą rozmową miałem dylemat - jak mam się do pani zwracać?
BB: Funkcje są ulotne. Mam na imię Barbara.

"DZ": Podczas naszej rozmowy telefonicznej powiedziała pani, że nie udziela wywiadów. A potem, że chciałaby pani, żeby o Blidzie wszyscy zapomnieli. Dlaczego?
BB: Nie chcę być nadal kojarzona z polityką. Zerwałam z nią radykalnie wraz z ogłoszeniem wyników wyborów jesienią ubiegłego roku. W 2005 roku startowałam po raz pierwszy do Senatu i oczywiście przegrałam. Uważam, że bardzo dobrze się stało. Chyba poprzednie cztery lata też niepotrzebnie walczyłam w Sejmie. Z drugiej strony cieszę się, że wystartowałam. Dostałam przecież ponad 92 tys. głosów. Na pożegnanie z polityką było mi to potrzebne, by osłodzić gorycz porażki, którą odniosłam. Teraz są ostatnie lata, w których mogę zrobić coś w dziedzinie, na której się znam - w budownictwie. Tu się coś dzieje. Poza tym, w odróżnieniu od Sejmu, tu widać efekt pracy.

"DZ": Nigdy nie opuściła pani swoich Siemianowic. W rozmowie telefonicznej powiedziała pani, że urodziła się i mieszka w domu, który wybudował jeszcze dziadek.

BB: Dziadek wybudował go w 1912 roku. Później mieszkali w nim moi rodzice. Co ciekawe, dom jest fatalnie położony - przy głównej ulicy i do niedawna przy wąskotorówce. Każde pokolenie zastanawia się, po co my w tym domu mieszkamy. Ale każde pokolenie też w niego inwestuje wszystko, co ma. Dziadek wybudował dom, w którym nie było wodociągów. Tata, kiedy ożenił się z mamą, dobudował łazienki i całą instalację. Rodzice zmarli, a teraz mieszkam w tym domu z moją siostrą. Podniosłyśmy strych, ociepliłyśmy go. Teraz nie wiem, kto będzie następny, bo zostałyśmy w nim tylko z siostrą. Uważam, że jest to bardzo dobry dom. Ma wspaniałą atmosferę, niepowtarzalny klimat. Mieszkają w nim dobre duchy moich dziadków.

"DZ": Jest pani przesądna?
BB: Jak czarny kot przebiegnie mi drogę, najchętniej bym zawróciła.


"DZ": Pytam, bo na biurku w pani gabinecie stoi ametystowe drzewko szczęścia.
BB: Podarowano mi je w Warszawie.

"DZ": Przynosi szczęście?
BB: Czy ja wiem? Na szczęście trzeba zapracować samemu. Na niematerialnych rzeczach nigdy nie bazuję. Opieram się na tym, co sama potrafię zrobić.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj