Janeczek nie widzi żadnego problemu w tym, że nie powiedział swemu podwładnemu o nagrywaniu rozmowy. Prokurator twierdził na konferencji prasowej, że Melka i tak jest złym pracownikiem, bo on na jego miejscu postawiłby więcej zarzutów byłej minister.
Prokurator Melka napisał w specjalnym oświadczeniu na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości, że nikt na niego w sprawie afery węglowej nie naciskał, a od sprawy go odsunięto, bo był potrzebny w innym śledztwie.
To samo Melka mówi na taśmie, którą nagrał jego przełożony. "Zarzut jest taki, że zostałem odsunięty od śledztwa, bo nie chciałem postawić zarzutu Blidzie. Ale gdy zajmowałem się tą sprawą, to nie było mowy o Blidzie i zarzutach, bo to był dopiero początek śledztwa" - powiedział przełożonemu Melka. Tak wynika przynajmniej ze stenogramu rozmowy, do którego dotarła "Rzeczpospolita".