Były premier nie ukrywał, że nie potrafi zrozumieć postępowania szefa PiS. "Nie skrywa się czegoś takiego przed otoczeniem przez kilka miesięcy. Popieram pogląd, że to zamierzona gra" - mówił w programie "Tak jest". Przywołał słowa Jerzego Giedroycia o tym, że Polską rządzą dwie trumny: Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego. Jego zdaniem, Jarosław Kaczyński chce, by do tej listy dopisać także trumnę jego zmarłego brata. "On nie chce jej przykryć mrokami historii. Ja się nie zdziwię, jak za chwilę usłyszymy, że brata nie ma w trumnie, bo zmartwychwstał w ramach zasług dla Polski i cywilizacji europejskie" - dodał.

Reklama

Leszek Miller posunął się nawet do stwierdzenia, że Jarosław Kaczyński powinien poddać się leczeniu psychiatrycznemu, ponieważ - jego zdaniem - "normalny człowiek w taki sposób się nie zachowuje".

Były premier, diagnozując poczynania szefa PiS, tłumaczył, że chce on utrzymać "ponadnaturalne" zainteresowanie tragedią smoleńską. Zwykle jest bowiem tak - tłumaczył - że nawet najbardziej uroczyste pogrzeby przechodzą do historii. W tej sytuacji jest jednak inaczej. " I nagle po kilku miesiącach otrzymujemy potężny ładunek emocji, że pochowano nie tę, co trzeba osobę. Ja byłem na pogrzebie, uczestniczyłem w tej ceremonii i ja się dowiaduję dzisiaj, że patrzyłem na trumnę, w której nie ma doczesnych szczątków Lecha Kaczyńskiego" - mówił.

Słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że nie rozpoznał ciała po przewiezieniu go do Polski, wywołały burzę. Pełnomocnik szefa PiS, mec. Rafał Rogalski przyznał, że ma on wątpliwości co do tego, kto jest pochowany w sarkofagu na Wawelu.