Dziennik Gazeta Prawana logo

Sypie się rządowy plan w sprawie OFE

7 lutego 2011, 05:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sypie się plan zmian w systemie emerytalnym od 1 kwietnia. Politycy PO przyznają, że realniejsza data to 1 maja, a nawet 1 czerwca. Każdy miesiąc opóźnienia zwiększa groźbę przekroczenia progu 55 proc. długu publicznego do PKB na koniec roku.

Choć tempo prac jest szybkie, a terminy są bardzo napięte, wprowadzenie zmian w OFE 1 kwietnia jest mało realne. Ustawa powstała 20 dni temu, a teraz znajduje się w konsultacjach, które zakończą się 24 lutego. Jeśli nie będzie opóźnień, rząd przyjmie projekt 1 marca i wtedy trafi on do Sejmu. Aby ustawa weszła w życie 1 kwietnia, w ciągu miesiąca muszą ją przyjąć Sejm, Senat i podpisać prezydent.

Takie ekspresowe tempo, nie dość że spowoduje błędy w ustawie, to jeszcze da przeciwnikom zmian argumenty, by zaskarżyć ją do Trybunału Konstytucyjnego. A ten w swoich orzeczeniach wielokrotnie zwracał uwagę, że poważne zmiany legislacyjne muszą być poprzedzone odpowiednim vacatio legis. Zdaniem konstytucjonalisty dr. Ryszarda Piotrowskiego wymagane vacatio w przypadku tej ustawy może być dłuższe. Jak wynika z orzecznictwa TK w sprawach podatkowych, vacatio powinno wynieść co najmniej miesiąc.

– Ile w przypadku tej ustawy uznałby trybunał, nie wiadomo. Więcej można będzie powiedzieć, gdy poznamy ostateczną wersję projektu – dodaje dr Piotrowski.

Dłuższego vacatio legis domagają się także OFE. – Musimy się przygotować do mniejszej składki. To kwestia zmiany planów finansowych – mówi prof. Artur Nowak-Far z SGH.

Posłowie nad ustawą pracować będą od 2 marca. Nawet jeśli obie izby parlamentu przegłosują ustawę bez większych zmian i dokument trafi do prezydenta w ciągu kilku tygodni, głowa państwa ma trzy tygodnie na podjęcie decyzji. – Dlatego realny termin wejścia ustawy w życie to 1 maja albo nawet 1 czerwca – mówi Sławomir Neumann z komisji finansów publicznych.

Rządowi się śpieszy, bo dzięki ustawie emisja długu zmniejszy się o 11,3 mld zł w tym roku, to około 0,8 proc. PKB. Każdy miesiąc zwłoki we wprowadzaniu zmian w życie będzie kosztował budżet 1,25 mld zł. Według ocen resortu finansów dług publiczny w 2010 roku wyniósł 53,5 proc. PKB. Opóźnienie ustawy może grozić przekroczeniem ostrożnościowego progu 55 proc. zadłużenia. To oznaczałoby przeprowadzenie drastycznych cięć wydatków budżetowych. Tak zapisano w ustawie o finansach publicznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj