Jak powiedział PAP we wtorek przewodniczący PO w Białymstoku Tadeusz Arłukowicz, jeszcze we wtorek stosowne uchwały podjęte przez dziewięć (czyli większość) zarządów powiatów Platformy w regionie, zostaną złożone w biurze zarządu regionu partii.

Wyjaśnił, że potem - zgodnie ze statutem - zarząd powinien się zebrać w tej sprawie w ciągu siedmiu dni. "Kiedy odbyłby się zjazd, trudno mi powiedzieć. O tym będzie decydował zarząd regionu" - dodał Arłukowicz.

Działacze PO domagają się m.in. "oceny statutowej działalności" przewodniczącego PO w regionie posła Damiana Raczkowskiego.

"Nie chodzi o to, by jedną osobę zastępować drugą. Chodzi o to, żeby porozmawiać na temat przyszłości Platformy pod rządami obecnego przewodniczącego. To co się dzieje od kilku miesięcy, to praktycznie rzecz biorąc, powolny podział Platformy, degrengolada, obniżenie wartości statutowych organów Platformy takich jak zarząd regionu, rada regionu i brak współpracy" - powiedział PAP Arłukowicz.

Działacze uważają, że przewodniczący Raczkowski nie traktuje struktur powiatowych partii podmiotowo. Pada przede wszystkim przykład ogłoszonej publicznie jego propozycji obsadzenia pierwszych miejsc na liście wyborczej w wyborach do Sejmu. Jako pierwsi zaprotestowali głośno działacze z Łomży, bo w pierwszej piątce nie znalazł się żaden kandydat z tego miasta. Potem do protestu zaczęły dołączać kolejne struktury powiatowe.

Raczkowski powiedział PAP, że chodzi o "przymiarki do list sejmowych, stąd zwiększone napięcie w partii". Dodał, że na czwartek poprosił szefów struktur powiatowych o spotkanie. Zaznaczył, że takie gremium to "ciało pozastatutowe". "Chciałbym się dowiedzieć, jakie są intencje, co jest tego tłem" - dodał Raczkowski.

Jego zdaniem, zjazd regionu nie jest dobrym miejscem do dyskusji o polityce personalnej przy zbliżających się wyborach parlamentarnych. Raczkowski zaznaczył, że na razie jest bardzo wstępny etap tworzenia list. Znana obecnie lista pierwszych pięciu nazwisk to propozycja, o którą poprosił szef partii, premier Donald Tusk.

Według tych propozycji, w Podlaskiem liderem w wyborach do Sejmu ma być minister nauki Barbara Kudrycka. Pozostałe cztery miejsca mają mieć trzej posłowie (Raczkowski, Robert Tyszkiewicz i Józef Klim) oraz radna sejmiku Daria Sapińska.

Raczkowski zwrócił uwagę, że do takiej propozycji muszą odnieść się, zgodnie ze statutem partii - zarząd i rada regionu, a potem także zarząd i rada krajowa PO. "Wydaje mi się, że te emocje i te działania są na wyrost" - dodał przewodniczący PO w Podlaskiem, oceniając inicjatywę władz powiatowych.

Pytany, czy jest już ustalona data, do której mają być gotowe listy wyborcze, Raczkowski powiedział, że takiego terminu jeszcze nie ma.