"Żeby dostać jedynkę na samorządowej liście PO w podpoznańskim Swarzędzu, trzeba było zadeklarować wpłatę 7,5 tys. zł" - twierdzi w "Gazecie Wyborczej" obecny działacz PJN.

Reklama

Lis został wyrzucony z partii został, bo w wyborach na burmistrza miasteczka startował z własnym komitetem. Zdobył więcej głosów niż kandydaci PO i PiS razem wzięci.

Lis ujawnia, że na jedynkę w okręgu numer 3 przeprowadzono licytację. Ostatecznie zwycięzca miał wpłacić 7,5 tys. zł. "Chętnie powtórzę to pod przysięgą przed sądem, gdy zajdzie taka potrzeba" - mówi Lis.

Ale radny Bartosz Sawicki, który miał skorzystać na "licytacji", nie przyznaje się do winy i wszystkiemu zaprzecza. Władze PO twierdzą, że wsko było zgodne z planem. Władze regionalne PO nie wykluczają, że spotkają się z Lisem w sądzie.