Chodzi o pakt na rzecz konkurencyjności, zwany także paktem na rzecz euro. Jest on efektem pomysłów zaprezentowanych przez Francję i Niemcy na poprzednim szczycie w Brukseli 4 lutego, by zacieśnić integrację w ramach eurolandu poprzez silniejsze zarządzanie gospodarcze. Projekt przygotowany przez przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya zakłada, że pakt jest otwarty dla krajów spoza strefy euro, pod warunkiem, że zobowiążą się one do wdrożenia jego postanowień.

Premier Donald Tusk, który w piątek wziął udział w szczycie UE na temat Libii, potwierdził, że Polska przystąpi do paktu.

"W tym tygodniu zwrócimy się do pana premiera o informację bieżącą na temat tego, jakie jest stanowisko Polski jeżeli chodzi o tzw. pakt dla konkurencyjności. (...) Apelujemy o przedstawienie tej informacji w sposób bardzo szczegółowy i precyzyjny, z szacunkiem dla Polaków, z szacunkiem dla wszystkich obaw i z jasnym pokazaniem, jakie konsekwencje ekonomiczne i polityczne niesie powstanie grupy euro i jakie jest stanowisko polskiego rządu" - powiedział w niedzielę Kowal podczas konferencji prasowej w Sejmie.

W ocenie PJN, przystąpienie Polski do paktu na rzecz euro jest jedną z kluczowych decyzji, która - jak podkreślił - zadecyduje o rozwoju Polski "nie na lata, ale na dziesięciolecia".

"Ta sprawa zadecyduje o pozycji polskich przedsiębiorców, o polskim rynku pracy, o tym, jaki w Polsce będzie wiek emerytalny itd. Jeżeli ktoś myśli, że to, co się teraz dzieje w UE nie wpłynie na jego kieszeń, to nie będzie musiał długo czekać, żeby przekonać się we własnym portfelu o tym, że to są bardzo ważne, kluczowe decyzje z punktu widzenia rozwoju Polski jako państwa i każdego oddzielnie" - zaznaczył europoseł.

Kowal wyraził także zdziwienie, że tak ważna kwestia jak przyszłość Polski w UE pozostaje w cieniu opinii publicznej.

"Przedstawiciele rządu pozostają tylko przy jakiś ogólnych deklaracjach, natomiast nie przekazują opinii publicznej szczegółowych informacji nt. konsekwencji tego, co się wydarzyło w piątek w Brukseli. Jest artykuł pana premiera, który wszyscy omawiają, jest dzisiaj długi wywiad, ale konkretów brakuje w tej najważniejszej sprawie, która - podobnie jak sprawa OFE - skończy się w kieszeniach wszystkich Polaków" - powiedział Kowal.

Premier Donald Tusk w piątek w Brukseli mówił, że Polska jest gotowa do przystąpienia do paktu, a obawa, że pakt wzmocni pokusę tworzenia Unii dwóch prędkości została zażegnana. "Pakt nie będzie dzielił Europy. Każdy kraj zainteresowany i zdolny do przyjęcia rygorów, które wynikają ze wstępnych założeń paktu, będzie mógł w nim uczestniczyć" - cieszył się w piątek premier.

Polska spełnia już jeden z kluczowych zaproponowanych przez Paryż i Berlin wymogów paktu (konstytucyjny limit zadłużenia), a także - w przeciwieństwie do Irlandii - nie obawia się harmonizacji podstawy podatku CIT. Dla Polski problemem nie powinien być też zakaz automatycznej indeksacji pensji (bo jej nie ma), który oprotestowały z kolei kraje członkowskie strefy euro - Belgia i Luksemburg.

Szczyty w ramach paktu mają odbywać się raz w roku, zawsze przed marcową Radą Europejską (formalny szczyt UE poświęcony sprawom gospodarczym), na szczeblu szefów państw lub rządów strefy euro i innych państw uczestniczących w pakcie.

Porozumienie osiągnięte w piątek w Brukseli w gronie 17 państw strefy euro zostanie sformalizowane na następnym szczycie 24-25 marca, już w gronie wszystkich 27 krajów UE.