"Małopolska nie płacze" - komentował odejście Klimowicza na konferencji prasowej w Sejmie szef małopolskiej PO Ireneusz Raś (Klimowicz jest senatorem z Krakowa).

Reklama

Raś dodał, że w każdym ugrupowaniu zdarza się "czarna owca", a Klimowicz - mówił - spodziewał się, że nie będzie reprezentował Platformy w nadchodzących wyborach do Senatu. Raś powiedział też, że Klimowicz startował "ze swojego osiedla" w ostatnich wyborach samorządowych i przegrał. "Myślę, że ta frustracja się zebrała, a senator Klimowicz chciał choć raz w ciągu tych czterech lat funkcjonowania w parlamencie zaistnieć medialnie" - ocenił Raś.

Klimowicz o swoim odejściu z PO poinformował podczas debaty w Senacie nad ustawą dotyczącą zmian w OFE, która zakłada, że składka do OFE zostanie zmniejszona (z 7,3 proc. do 2,3 proc), a uzyskane w ten sposób pieniądze trafią do ZUS. Powiedział, że jest mu przykro, że proponowane przez PO zmiany są niekorzystne. "Odchodzę z PO i z klubu parlamentarnego PO" - oświadczył. Wcześniej zgłosił dwie poprawki do ustawy.

W późniejszej rozmowie z dziennikarzami Klimowicz zapewnił, że nie wstępuje do innego ugrupowania; będzie senatorem niezależnym. "To była bardzo trudna i przykra decyzja, ponieważ w PO jestem od początku, od 10 lat. Wstępowałem do PO, żeby obniżać podatki, żeby reformować Polskę. Dzisiejsza decyzja jest takim krzykiem rozpaczy, ponieważ zwątpiłem, że można jeszcze coś zmienić" - powiedział dziennikarzom Klimowicz. Dodał, że nie uprzedzał kierownictwa Platformy o zamiarze opuszczenia partii.

Jak wyjaśniał, nie jest "szalonym zwolennikiem OFE", natomiast jest bardzo nieufny w stosunku do ZUS. "Apelowałbym do wszystkich partii politycznych, abyśmy podjęli dyskusję co dalej z ZUS, bo tu jest największy problem, który za kilka lat będzie u naszych drzwi" - stwierdził.

Senator mówił, że od jakiegoś czasu nie uczestniczył w posiedzeniach klubu senackiego PO, ponieważ - jak tłumaczył - często senatorowie dostawali po prostu instrukcje jak mają postępować. "Nie znam takiej partii w Polsce, żeby byłaby tak demokratyczna jak by się chciało; (...) takie są realia życia politycznego" - oświadczył.



Jak dodał, "przełomem" jeśli chodzi o jego stosunek do PO była decyzja o podniesieniu podatku VAT. "Jestem liberałem gospodarczym, zawsze nim byłem i to było dla mnie pewnym wstrząsem, z którym nie potrafiłem sobie poradzić, a kwestia OFE to była taka kropla, która przelała czarę goryczy" - mówił polityk.

Przewodniczący senackiego klubu PO Marek Rocki powiedział PAP, że nie jest zaskoczony decyzją Klimowicza, skoro wielokrotnie głosował on inaczej niż pozostali senatorowie PO.

Reklama

"Spodziewałem się takiego ruchu, ponieważ stało się właściwie nagminne, że senator Klimowicz głosował inaczej niż reszta klubu PO i to niezależnie od tego, czy była dyscyplina, czy nie. Klub wyznaczał mu kary, senator Klimowicz był świadom tego, że jest obserwowany w swoich działaniach związanych z lojalnością wobec ugrupowania politycznego, z którego startował do parlamentu" - powiedział Rocki.

Rzecznik klubu PO Krzysztof Tyszkiewicz powiedział z kolei PAP: "Wydaje mi się, że pan senator podjął tę decyzję, nie konsultując jej z nikim. Powodem może być to, że senator nie czuje się zbyt silny, aby startować w wyborach w okręgach jednomandatowych. (...) Myślę, że senator Klimowicz szukał pretekstu do tego, aby opuścić PO, widocznie widział swoją przyszłość polityczną gdzie indziej".

Podkreślił, że wstępne założenia reformy OFE są znane od końca grudnia. "Z klubem rozmawiali na ten temat m.in. premier, minister finansów Jacek Rostowski i minister Michał Boni. Dla nas jest to zaskoczenie, nie przypominam sobie - a jestem na wszystkich posiedzeniach władz klubu i samego klubu - aby senator Klimowicz wcześniej zgłaszał podobne uwagi, czy stawiał sprawę na ostrzu noża" - dodał Tyszkiewicz.