Procedurę odwołania inspektora rozpoczął kilka dni temu marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna na posiedzeniu Rady Ochrony Pracy, która monitoruje działalność inspekcji pracy.
>>> Dziennik.pl na Facebooku. Zobacz! Polub!
Dla jej członków, którzy wywodzą się spośród parlamentarzystów oraz przedstawicieli premiera, było to zaskoczenie.
– Wniosek marszałka nie miał żadnego uzasadnienia. Podejrzewaliśmy, że może to mieć związek z prokuratorskim śledztwem, o którym wcześniej docierały do nas nieoficjalne informacje – mówi nam poseł Stanisław Szwed (PiS), który jest członkiem rady.
– Zgodnie z obowiązkiem wynikającym z artykułu 21 kodeksu postępowania karnego poinformowaliśmy marszałka Sejmu Grzegorza Schetynę o zakończeniu postępowania aktem oskarżenia – wyjaśnia rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Monika Lewandowska. – Również wcześniej prokurator dochował spoczywającego na nim obowiązku i poinformował ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego w listopadzie 2009 roku, że przedstawiliśmy trzy zarzuty karne głównemu inspektorowi pracy – dodaje. Dlaczego więc marszałek Komorowski nie zdecydował się na odwołanie Tadeusza Z.?
Biuro prasowe prezydenta nie odpowiedziało nam wczoraj na to pytanie. – Nie pamiętam, abyśmy dysponowali taką informacją już w 2009 roku. Zresztą objęcie zarzutami karnymi wcale nie oznacza, że ktoś jest winny. O tym decyduje dopiero sąd – nieoficjalnie wyjaśnił nam jeden z jego bliskich współpracowników.
O winie nie decyduje również objęcie aktem oskarżenia, dlaczego więc obecny marszałek zdecydował o odwołaniu inspektora? – Trudno sobie wyobrazić, aby osoba oskarżona odgrywała taką znaczącą rolę – tłumaczy nam bliski współpracownik Grzegorza Schetyny.
Prokuratura postawiła Tadeuszowi Z. trzy zarzuty. Dotyczą one okresu, gdy kierował warszawską inspekcją pracy. – Chodzi o przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków służbowych, czyli art. 231 kodeksu karnego. W jednym przypadku chodzi o wydanie decyzji dotyczącej zakończenia kontroli w klubie sportowym, w drugim o wydanie certyfikatu jednej z firm, w trzecim o wydanie pozwolenia na pracę zawodniczce z Chin – wyjaśnia prokurator Lewandowska.
– Dziwi mnie, że główny inspektor pracy, który ma stanowisko sekretarza stanu, pełni je niemal dwa lata mimo zarzutów karnych – podsumowuje poseł Szwed.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy sprawa trafi na wokandę warszawskiego sądu.