Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rosja powinna zainteresować się polskim raportem"

4 sierpnia 2011, 12:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Istota badania przyczyn wypadków lotniczych polega na opracowaniu procedur gwarantujących bezpieczeństwo w przyszłości - powiedział w czwartek prezydent Bronisław Komorowski. Według niego z tego właśnie względu polski raport powinien zainteresować Rosję.

Komorowski był pytany w czwartek przez dziennikarzy, czy zamierza rozmawiać z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem o rozbieżnościach między raportami Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) i komisji Jerzego Millera, dotyczącymi katastrofy smoleńskiej.

Prezydent wyraził przekonanie, że jest to kwestia "natury rządowej". Jednocześnie zaznaczył, że z rosyjskim prezydentem rozmawiał na ten temat "dużo wcześniej".

"Wyrażałem zawsze nadzieję, że rzetelność raportów obu krajów jest niezbędna dla wdrożenia mechanizmu decyzji naprawiających systemy gwarantujące bezpieczne loty na przyszłość" - powiedział Komorowski. Jego zdaniem na oba raporty należy patrzeć z punkt widzenia tego, "czy spełniają tego rodzaju dążenia czy też nie".

"Wydaje mi się, że raport ministra Millera jest pod tym względem interesujący, powinien być interesujący dla strony rosyjskiej. Tam są wskazane mankamenty także systemu rosyjskiego, a przecież - jak powiedziałem - te raporty powinny mieć na celu przede wszystkim wyeliminowanie zagrożeń na przyszłość" - powiedział prezydent. Jak dodał, "taka jest istota badania przyczyn wypadków lotniczych".

Według polskiej komisji, badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej, załoga Tu-154M chciała wykonać jedynie próbne podejście do lotniska w Smoleńsku, nie wykonała jednak automatycznego odejścia m.in. z powodu braków w jej wyszkoleniu w 36. specpułku; były też nieprawidłowości w pracy rosyjskich kontrolerów i w wyposażeniu lotniska. Polska komisja oceniła, że nie było bezpośredniej presji na załogę; dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik w końcowej fazie lotu był w kokpicie Tu-154M, ale nie ingerował w działanie kapitana ani załogi.

Odnosząc się do polskiego raportu na temat katastrofy smoleńskiej, MAK uznał, że: załoga Tu-154M chciała lądować, skoro zeszła poniżej 100 m; obecność gen. Andrzeja Błasika w kokpicie była bezpośrednią presją na załogę, a na rosyjskich kontrolerów presji nie było. MAK podtrzymał ustalenia własnego raportu: po stronie rosyjskiej także były uchybienia, ale żadne z nich nie stanowiło bezpośredniej przyczyny katastrofy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj