Poseł SLD Sławomir Kopyciński zarzucił kandydatom PSL do Sejmu - marszałkowi województwa świętokrzyskiego Adamowi Jarubasowi oraz dwóm członkom zarządu województwa - że promują się przy wykorzystaniu funduszy publicznych. Wystąpił w tej sprawie do organów wyborczych. Krajowe Biuro Wyborcze przekazało sprawę świętokrzyskiej policji, która pod nadzorem prokuratury prowadziła postępowanie sprawdzające.

Reklama

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Sławomir Mielniczuk powiedział PAP we wtorek, że prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, bo nie stwierdziła naruszenia przepisów prawa.

Jak poinformował, sprawa była prowadzona w kierunku przekroczenia uprawnień przez marszałka i członków zarządu województwa - Kazimierza Kotowskiego i Piotra Żołądka - jako funkcjonariuszy publicznych, poprzez ich udział w kampanii informacyjnej o środkach UE, co mieli czynić w ramach kampanii wyborczej i na szkodę interesu publicznego.

Prokuratura uznała jednak, że rozporządzenia unijne nakładają obowiązek informowania o wykorzystaniu funduszy UE. W przeanalizowanych spotach i materiałach prasowych nie było mowy o partii i jej programie, a osoby te występowały tam jako przedstawiciele zarządu województwa.

6 września Kopyciński mówił na konferencji prasowej, że od kilku miesięcy niemal każde wykupione przez urząd marszałkowski ogłoszenie w radiu, spot telewizyjny czy wkładka w gazecie, informujące o wykorzystaniu funduszy unijnych, zawierają obowiązkowo wizerunek marszałka województwa, czyli prezesa świętokrzyskiego PSL Adama Jarubasa i tych członków zarządu województwa, którzy kandydują w wyborach: Żołądka i Kotowskiego. "Nie może być zgody na bezwstydne wykorzystywanie środków publicznych do prowadzenia własnej kampanii wyborczej. Ponadto jest to cyniczne obchodzenie przepisów dotyczących finansowania partii politycznych i kampanii wyborczych" - mówił poseł.

W odpowiedzi Jarubas przesłał do mediów oświadczenie, w którym napisał, że projekt nie jest kampanią PSL. Według marszałka była to kampania mówiąca - na przykładzie zrealizowanych inwestycji infrastrukturalnych, sportowych czy edukacyjnych - jak województwo świętokrzyskie rozwija się, wykorzystując fundusze pomocowe z UE. Podkreślił, że działania promocyjne są wymagane przez Unię.



Dwa dni później marszałek poinformował, że na czas kampanii wyborczej zawiesza kampanię informacyjną o funduszach unijnych. Argumentował, że chce uchronić elektorat przed manipulacją. Kandydaci zniknęli z materiałów informujących o wykorzystaniu funduszy unijnych.

Pojawianie się marszałka i innych kandydatów w kampaniach informacyjnych krytykowała wcześniej m.in. kielecka "Gazeta Wyborcza" oraz poseł PiS Krzysztof Lipiec, który skierował w tej sprawie interpelację do minister rozwoju regionalnego.

Reklama

Działacze PSL przekazali dziennikarzom odpowiedź minister rozwoju regionalnego Elżbiety Bieńkowskiej na interpelację Lipca. Minister napisała m.in., że kampania promująca regionalny program operacyjny jest działaniem obowiązkowym każdej instytucji zarządzającej RPO.

"IK NSRO (Instytucja Koordynująca Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia) stoi na stanowisku, że pojawienie się wypowiedzi polityka lub samorządowca w konkretnym materiale powinno mieć zawsze na celu podniesienie wartości przekazu, uwiarygodnienie go, albo wyjaśnienie skomplikowanych kwestii" - napisała minister.

Według Bieńkowskiej regulacje wspólnotowe i polskie nie określają zasad dotyczących wykorzystywania wizerunku osób zajmujących kierownicze stanowiska w samorządach w materiałach informacyjnych dotyczących funduszy europejskich. Dodała, że jest to niemożliwe, gdyż to właśnie samorządy w ogromnej liczbie przypadków realizują projekty unijne.

Jarubas zdobył w wyborach mandat poselski, ale w poniedziałek poinformował, że z niego rezygnuje i pozostanie marszałkiem. Kotowski i Żołądek nie dostali się do Sejmu. PSL zdobyło w województwie świętokrzyskim trzy mandaty poselskie.