Leszek Miller zapewniał, że SLD pozostanie odrębną partią o określonej tożsamości, "partią, która współpracuje z innymi, ale się z nimi nie łączy". - zastrzegał szef SLD.
Miller przyznał, że cała akcja, której finałem miałby być połączenie Sojuszu z Ruchem Palikota, zdumiewa go. - ironizował szef SLD.
Szef SLD unikał mówienia o Aleksandrze Kwaśniewskim i jego misji rozmów z obiema partiami. Mówił za to o Januszu Palikocie. - podkreślił Miller. I tłumaczył, że SLD nie może się zjednoczyć z ugrupowaniem, którego lider postulował krok, w efekcie którego stawka VAT na żywność wzrosłaby o 13 procent, a a leki o 10 procent.
Bagatelizował też słowa Palikota, który nazwał SLD najpierw "zużytymi gaciami", a potem zmienił je na "gacie w praniu". Przypomniał, że Palikot zapowiadał też przejście tysięcy działaczy Sojuszu do Ruchu Palikota. - dodał.