Borowczak nie przyznał się do zarzutu złamania ordynacji wyborczej.

Reklama

Do głowy mi nie przyszło, że w takim miejscu jak Rada Miasta, gdzie jak w Sejmie, odbywa się non stop debata polityczna, takie założenie koszulki może być uznane za agitację wyborczą. Nosiłem ją wówczas prawie na okrągło jako członek gdańskiego komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego. Poza tym, nie eksponowałem specjalnie tej koszulki, miałem na niej jeszcze marynarkę. Napis nie był specjalnie widoczny - tłumaczył przed sądem poseł PO.

Przed rozprawą Borowczak powiedział dziennikarzom, że sąd proponował mu wcześniej dobrowolne poddanie się karze i zapłatę 1500 zł grzywny, ale odmówił. To byłoby przyznanie się do winy, a ja w mojej ocenie prawa nie złamałem - wyjaśnił.

Podczas piątkowej rozprawy zeznawał jako świadek 30-letni Michał Jaśkiewicz, który zawiadomił policję o tym, że grupa radnych PO nosząc koszulki "Głosuję na Bronka" mogła złamać prawo. Ci radni podeptali i zakpili z idei samorządności lokalnej, która nie powinna być tak upartyjniona" - powiedział przed sądem mieszkaniec Gdańska.

Kolejna rozprawa wyznaczona została na 23 kwietnia.

W tej samej sprawie w listopadzie 2011 r. Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe skazał pięciu gdańskich radnych PO na kary grzywny po 800 zł. Wyrok ten nie jest prawomocny, rozprawa odwoławcza została wyznaczona na 3 kwietnia. Grzywnę sąd wymierzył: Agnieszce Owczarczak, Piotrowi Skibie, Marcinowi Skwierawskiemu, Mirosław Zdanowiczowi oraz obecnie radnemu PO w sejmiku pomorskim Sylwestrowi Prusiowi.

Proces Borowczaka rozpoczął się dopiero teraz, ponieważ został on w międzyczasie posłem i zaczął go chronić immunitet poselski. Borowczak zrzekł się go dobrowolnie.