Premier Donald Tusk i rząd narazili na straty budżet, forsując w ekspresowym tempie zapisy ustawy hazardowej - oceniają politycy PiS. Ich zdaniem po wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości za źle przygotowaną ustawę zapłacą podatnicy. Z czwartkowego wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie ustawy hazardowej wynika, że firmy hazardowe, których dotknęły skutki tej ustawy, mogą ubiegać się o odszkodowania za ograniczenie ich działalności. Trybunał zastrzegł jednak, że to polski sąd musi uznać roszczenia tych firm.
- powiedział PAP rzecznik PiS Adam Hofman. Z kolei europoseł PiS Ryszard Czarnecki powiedział PAP, że .
- stwierdził Czarnecki. Zdaniem europosła PiS za cenę ratowania wizerunku premier Tusk naraził państwo Polskie na stratę pieniędzy publicznych.
- zaznaczył Czarnecki.
Uchwalona w listopadzie 2009 r., a obowiązująca od 1 stycznia 2010 r. nowa ustawa hazardowa wprowadziła m.in. stopniową likwidację urządzania gier hazardowych na automatach o niskich wygranych. Trzy polskie spółki działające w branży hazardowej, zarzuciły polskim władzom w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, że nie zgłosiły ustawy o grach hazardowych Komisji Europejskiej, mimo że zawiera "przepisy techniczne", a w takim przypadku - zgodnie z unijną dyrektywą - jest obowiązek poinformowania KE.
Unijny Trybunał Sprawiedliwości orzekł w czwartek odpowiadając na pytanie WSA, że przepisy ustawy o grach hazardowych stanowią potencjalnie "przepisy techniczne" w rozumieniu dyrektywy i w związku z tym ich projekt powinien zostać przekazany Komisji. W związku czwartkowym orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości firmy hazardowe mają podstawę do ubiegania się o odszkodowania za ograniczenie ich działalności. Trybunał zastrzegł jednak, że to polskie sądy muszą ustalić, czy zakazy wynikające z ustawy o grach hazardowych mogą wpływać m.in. w istotny sposób na sprzedaż automatów do gier o niskich wygranych