PiS rezygnuje z planów doprowadzenia do zmiany rządu, przynajmniej na razie. Pojawiły się zdarzenia, które trudno było przewidzieć. Ze względu na nie odłożyliśmy termin złożenia wniosku. Termin listopadowy raczej nie wchodzi w grę, ale uważamy, że jeszcze w tym Sejmie można przeprowadzić zmianę władzy, która jest fatalną władzą - przekonywał Mariusz Błaszczak. Zapewniał jednak, że PiS z pomysłu nie rezygnuje, co więcej, ma już wymaganą liczbę poselskich podpisów, a kandydatem na szefa rządu technicznego pozostaje prof. Piotr Gliński.

Reklama

Błaszczak odniósł się również do artykułu "Rzeczpospolitej" o rzekomym znalezieniu na wraku tupolewa śladów materiałów wybuchowych. Skomentował też reakcję Jarosława Kaczyńskiego na te doniesienia. Wyjaśniał, że PiS nie mogło nie zająć stanowiska w tej sprawie, skoro została ona nagłośniona przez poważny dziennik. - Tym bardziej, że wcześniej odbyła się konferencja naukowa, wskazująca, że najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy były wybuch - dodał poseł PiS. - Mamy mnóstwo zeznań świadków, którzy mówią o wybuchu. Mamy materiały przedstawione w prokuraturze. - wyliczał. Przyznał jednak, że nie ma wiedzy o rzekomej taśmie nagranym wyznaniem świadka, potwierdzającym odnalezienie śladów trotylu. O istnieniu takiej taśmy wspominał poseł PiS Marek Suski.