To jest w jakimś sensie bezradność. Jeśli nie jesteśmy w stanie sami tego wyegzekwować, to zwracamy się do Unii Europejskiej. Wątpię, żeby prezydent Putin zmienił swoje postępowanie, ale to jest trochę przyznanie się do bezsilności - stwierdziła Gronkiewicz-Waltz w Radiu ZET.

Reklama

Prezydent Warszawy pytana, czy to był błąd szefa MSZ, odpowiedziała: Ja bym tej prośby nie wysyłała.

Gronkiewicz-Waltz nie wie, czy prośba ministra Sikorskiego dotycząca wraku tupolewa była konsultowana z premierem.

Minister konstytucyjny działa w ramach swoich uprawnień, nie można ze wszystkim latać do premiera - powiedziała wiceprzewodnicząca Platformy.

Na razie to wygląda na bezradność naszych działań, ale jeżeli Rosjanie oddadzą wrak w krótkim czasie po tym, jak pani Ashton skieruje do prezydenta Putina swoje uwagi, to znaczy że zrobił dobrze. Pewne rzeczy trzeba zobaczyć po czasie - dodała Gronkiewicz-Waltz.

O inicjatywę Radosława Sikorskiego pytany był także prezydencki doradca Tomasz Nałęcz, który gościł w RMF FM.

Reklama

Wyczerpawszy możliwości państwa polskiego, jak rozumiem, czy chcąc wzmocnić argumentację państwa polskiego, Polska członek Unii Europejskiej, zwraca się z tą kwestią do Unii - stwierdził Nałęcz.

Prowadzący audycję przypomniał prezydenckiemu doradcy jego własne słowa, kiedy swego czasu mówił, że Polska nie jest państwem upadłym. Społeczność międzynarodowa nie musi wyręczać państwa polskiego w zajmowaniu się takimi sprawami

Dokładnie, tyle tylko że nie mówimy tutaj o jakiejś społeczności międzynarodowej, tylko mówimy o organizmie, którego Polska jest członkiem. Unia Europejska to Polska (...) Zwracamy się właśnie do rodziny o pomoc. To jest trochę tak, jak pan, obarczony przez swoją żonę jakimś zadaniem, zamiast najpierw próbować coś samemu zrobić, od razu powiedział: nie, zróbmy to razem, ponieśmy, weźmy dzieci, no przecież ja sam nie dam rady tego zrobić. Próbowaliśmy, ciągle próbujemy zrobić to sami, ale zwracamy się do rodziny o pomoc. Unia Europejska to nie jest dla Polski czynnik zewnętrzny - odpowiedział Nałęcz.

Podobnie jak Hanna Gronkiewicz-Waltz, także Nałęcz stwierdził, że nie wie, czy inicjatywa Sikorskiego była konsultowana z prezydentem i premierem.

Na pewno nie ułatwił działania pani Ashton. Wydaje mi się, że prezydent Rosji, rząd Rosji powinni się o sprawie dowiedzieć z rozmowy z panią Ashton, a nie z oświadczeń ministra. Ale to minister, on zna tą sprawę od podszewki, on wybiera drogę postępowania - stwierdził prezydencki doradca.