Dwa lata temu szef rządu musiał przerwać urlop, bo w Polsce rozpętała się burza po raporcie MAK. W ubiegłym roku premier zszedł ze stoku w Dolomitach i wrócił do kraju po tym, jak na konferencji prasowej strzelił do siebie płk. Mikołaj Przybył. Czy teraz Donald Tusk będzie miał spokój podczas szusowania na nartach?
"Super Express" sugeruje, że urlopowe plany może pokrzyżować Tuskowi zamieszanie związane z odwołaniem szefa ABW Krzysztofa Bondaryka.
Mimo to, premier już dziś rozpoczyna tygodniowy urlop. W planach są ulubione przez szefa rządu włoskie Dolomity.
- mówi "Super Expressowi" jeden ze współpracowników premiera.
Tabloid przypomina, że do tej pory Tuskowie wybierali ośrodek w Moenie, a premierowi towarzyszyła żona Małgorzata, córka Katarzyna i jej chłopak Staszek Cudny.
Dziennikarze wyliczyli, ile szef rządu zapłaci za przyjemność jazdy na nartach. Jednodniowy skipass w przeliczeniu na złotówki to koszt od 128 zł do 168. Za sześć dni jazdy Tusk zapłaci od 700 zł do 872 zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Super Express
Zobacz
|