Wcześniej na Powązkach pojawił się Leszek Miller. Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej również oddał hołd ofiarom katastrofy rządowego samolotu Tu-154M.

Reklama

Rano, około 6.00 na Wojskowych Powązkach pojawił się premier. Donald Tusk pomodlił się, po czym złożył wieniec i zapalił znicz. W krótkim wystąpieniu podkreślił, że 3 lata temu straciliśmy w Smoleńsku przyjaciół i wybitnych Polaków. Ich życie i śmierć warte są tego, aby w skupieniu i z osobistą refleksją ich wspominać. Parę prezydencką i wszystkich pozostałych - mówił premier.

Dodał, że w politycznej wrzawie warto pomyśleć o wszystkich ofiarach jako o ludziach, którzy także po śmierci potrzebują naszej pamięci. Wyraził nadzieję, że nadejdzie dzień, gdy rocznica katastrofy nie będzie dzieliła Polaków.

Premier przybył na cmentarz wcześnie, gdyż udał się z oficjalną wizytą do Nigerii. Przedstawiciele rządu, w asyście kompanii honorowej, złożyli wieńce i zapalili znicze przed pomnikiem w chwili katastrofy, o 8.41. Pamięć ofiar uczczono minutą ciszy.