Ambasada Niemiec żąda od ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina szczegółów dotyczących jego wypowiedzi, jakoby niemieccy naukowcy eksperymentowali na polskich zarodkach.

W komunikacie przesłanym IAR ambasada pisze, że nie posiada żadnych informacji jakoby Niemcy skupowali polskie embriony. Ponadto czytamy, że w Niemczech § 2 ustawy o ochronie embrionów wprowadza sankcje karne za jakiekolwiek wykorzystanie ludzkich embrionów do innych celów niż doprowadzenie do ciąży u kobiet.
Co za tym idzie każdy, kto wykorzystuje embriony poczęte za pomocą metody in vitro do celów innych niż ich przechowywanie, popełnia przestępstwo. Zakaz ten obowiązuje niezależnie od tego, skąd embrion pochodzi.

Sugestia Gowina, że zarodki powstające w Polsce w ramach procedury in vitro, są sprzedawane za granicę to komentarz do sprawy z Poznania gdzie w starych magazynach znaleziono pojemnik służący do przechowywania embrionów. Wcześniej w budynku znajdowała się klinika zajmująca się in vitro.

Sprawę zgłoszono już do prokuratury. Ale ta nie podjęła jeszcze decyzji o śledztwie. Dziś minister tłumaczył, że informację o handlu embrionami uzyskał kilka lata temu od lekarzy pracujących w klinikach In vitro. Zawiadomienia do prokuratury jednak nie złożył, bo nie ma namacalnego dowodu, która dokładnie klinika dopuściła się przestępstwa.