Sprawę ujawniła sobotnia "Gazeta Wyborcza". Chodzi o list generała Skrzypczaka do ministerstwa obrony Izraela.

Gen. Skrzypczak pisze o nadziei na współpracę ws. produkcji dronów i wymienia nazwę konkretnego producenta sprzętu. Według źródeł "Gazety Wyborczej", kontrwywiad wojskowy i prokuratura podejrzewają, że wiceszef MON wskazał zwycięzcę przyszłego przetargu.

MON broni się, że list był kurtuazyjny, a generał popełnił jedynie niezręczność. Jednak szef MON chce, by dodatkowo pismo zbadało CBA.

- Biuro zbada, czy doszło do naruszenia przepisów, ale dotychczas służby nie sygnalizowały nieprawidłowości związanych z tym pismem. I dlatego szef nie widział powodów, by ten list przekazywać - dodaje rzecznik MON.

Sprawą możliwego lobbingu na rzecz konkretnych firm zbrojeniowych zajmuje się już prokuratura, a kancelaria premiera rozpatruje odwołanie Skrzypczaka od decyzji Służby Kontrwywiadu Wojskowego o odebraniu certyfikatu bezpieczeństwa.

Premier ma podjąć decyzję w tej sprawie do 20 grudnia.