Dziennik Gazeta Prawana logo

Biedroń po ataku: Policja nie zareagowała. "Byliśmy po siedmiu minutach"

21 lutego 2014, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Robert Biedroń
Biedroń po ataku: Policja nie zareagowała. "Byliśmy po siedmiu minutach"/Agencja Gazeta
Nowe fakty w sprawie pobicia posła Twojego Ruchu. Robert Biedroń podał, że nie mógł się doczekać na przyjazd patrolu. Policja zapewnia tymczasem, że była po siedmiu minutach, ale "posła już nie było".

Biedroń został zaatakowany pod swoim domem na warszawskiej Ochocie, a sprawcami mieli być doręczycie prywatnej firmy roznoszącej listy.

- tak Robert Biedroń w rozmowie z gazeta.pl opowiada o przebiegu zdarzeń.

Poseł Twojego Ruchu wezwał policję, ale ta - jak wskazuje - nie przyjechała. Po kilkudziesięciu minutach zdecydował więc pojechać do Sejmu.

Tej wersji zdarzeń nie potwierdzają funkcjonariusze.

- mówi st. asp. Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji.

W piątek Biedroń złożył zawiadomienie o przestępstwie w komendzie stołecznej - o ściganie napastników nie będzie jednak wnosił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło gazeta.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj