Nowe fakty w sprawie pobicia posła Twojego Ruchu. Robert Biedroń podał,
że nie mógł się doczekać na przyjazd patrolu. Policja zapewnia
tymczasem, że była po siedmiu minutach, ale "posła już nie było".
Biedroń został zaatakowany pod swoim domem na warszawskiej Ochocie, a sprawcami mieli być doręczycie prywatnej firmy roznoszącej listy.
- tak Robert Biedroń w rozmowie z gazeta.pl opowiada o przebiegu zdarzeń.
Poseł Twojego Ruchu wezwał policję, ale ta - jak wskazuje - nie przyjechała. Po kilkudziesięciu minutach zdecydował więc pojechać do Sejmu.
Tej wersji zdarzeń nie potwierdzają funkcjonariusze.
- mówi st. asp. Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji.
W piątek Biedroń złożył zawiadomienie o przestępstwie w komendzie stołecznej - o ściganie napastników nie będzie jednak wnosił.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło gazeta.pl
Powiązane
Zobacz