"Ja grzecznym chłopcem nie byłem. Ani za komuny, ani w Afganistanie, ani
w Angoli, ani wśród żołnierzy w MON. Więc jeżeli teraz standardem jest,
że niezależnie od tego, co zrobiłeś, co potrafisz i jakie masz
dokonania, wystarczy jeden koszarowy dowcip przy kielichu i eliminują
cię z życia publicznego, to obawiam się, że ta cena jest zbyt wysoka" -
mówi w wywiadzie dla "Newsweeka" Radosław Sikorski.
To pierwszy wywiad udzielony po tym, jak Radosław Sikorski zrezygnował ze stanowiska marszałka Sejmu.
Rezygnacja miała związek m.in. z ujawnieniem tzw. afery taśmowej i teraz także do niej odnosi się Sikorski. Przekonuje m.in., że "nagrano setki godzin, a wyjęto tylko najsmaczniejsze kawałki".
- ocenia w rozmowie z "Newsweekiem".
Podkreśla przy tym, że poza dyplomacją całe życie mówił to, co myśli, a błędem jest to, że przy "rozpowszechnieniu technik, które kiedyś były do dyspozycji tylko służb specjalnych", nie nadąża za nimi prawo.
podkreśla.
Sikorski dopytywany o swoje plany, w tym jesienne wybory parlamentarne, zastrzega, że żadnej decyzji jeszcze nie podjął.
- kwituje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Newsweek
Powiązane
Zobacz