Minister wziął udział w nadzwyczajnym spotkaniu szefów resortów spraw wewnętrznych państw unijnych w Brukseli. Zostało ono zwołane na wniosek Belgii, by omówić konsekwencje wtorkowych zamachów w Brukseli, w których zginęło co najmniej 31 osób.
W przyjętym wspólnym oświadczeniu potwierdzono m.in., że w kwietniu powinna zostać przyjęta dyrektywa o systemie wymiany danych pasażerów (PNR), który ma pomóc w tropieniu podejrzanych o terroryzm.
- powiedział Błaszczak dziennikarzom jeszcze przed spotkaniem.
Dodał, że wprowadzenie przepisów o PNR w dużej mierze zależy od decyzji europosłów. - powiedział.
Dyrektywa o PNR, po kilku latach prac, została pod koniec ubiegłego roku uzgodniona przez europarlament i Radę UE (rządy państw unijnych). Czeka na ostateczne zatwierdzenie przez obie te instytucje. Eurodeputowani z grup lewicowych i liberalnych domagają się jednak równoległego przyjęcia nowych unijnych przepisów o ochronie danych osobowych, by zapobiec ewentualnym nadużyciom przy wykorzystaniu systemu PNR.
Nowe prawo ma nakładać na przewoźników lotniczych obowiązek przekazywania władzom państw Unii rutynowo zbieranych danych dotyczących pasażerów wjeżdżających na terytorium UE lub je opuszczających. Dyrektywa pozwoli też państwom na stosowanie jej zapisów wobec pasażerów na trasach pomiędzy państwami UE i krajowych.
Błaszczak poinformował, że na spotkaniu ministrów zadeklarował "pełną gotowość do uczestniczenia w procesie wymiany informacji" pomiędzy służbami, aby zwiększyć skuteczność walki z terroryzmem.
- powiedział.
Wskazał też, że do zamachów w Brukseli doszło w Wielkim Tygodniu. - - powiedział Błaszczak.
Dodał, że UE musi zastanowić się też, czy przyjęte metody walki z terroryzmem skutecznie rozwiążą ten problem. - - pytał.
- - dodał Błaszczak.
Jak mówił, w czwartek padały też pytania pod adresem Belgii związane z informacjami, że jeden z zamachowców został w 2015 r. deportowany z Turcji, która ostrzegała o jego zaangażowaniu w terroryzm. Minister nie chciał jednak komentować dyskusji na ten temat.
O tym, że jeden ze sprawców zamachów w Brukseli był w 2015 r. zatrzymany i deportowany z Turcji do Holandii, poinformował w środę turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan. Według niego władze holenderskie zwolniły podejrzanego, bo Belgia, której był obywatelem, nie znalazła dowodów na jego powiązanie z terroryzmem.
W czwartek w związku z tymi informacjami belgijscy ministrowie sprawiedliwości Koen Geens i spraw wewnętrznych Jan Jambon złożyli dymisję, jednak premier Charles Michel nie przyjął ich rezygnacji.