Zaproponowaliśmy ścieżkę wyjścia z pata konstytucyjnego i jestem otwarty na dyskusję na ten temat. Nie ma innej możliwości wypracowania porozumienia jak rozmowa - stwierdził podczas piątkowej konferencji prasowej Petru zwracając się jednocześnie do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o "możliwość rozmowy" w tej kwestii.

Reklama

Według przedstawionej w czwartek propozycji Nowoczesnej podstawowym warunkiem rozwiązania konfliktu wokół TK musi być opublikowanie w Dzienniku Ustaw wyroku TK z 9 marca ws. nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS. Drugi warunek, to niezgłaszanie przez opozycję kandydatów do TK w miejsce sędziów, którzy w najbliższej przyszłości kończą kadencje. Trzecim krokiem miałoby być podjęcie przez Sejm uchwał o wyborze w skład TK trzech "osób wskazanych przez PiS" w grudniu ub.r. w miejsce sędziów kończących kadencje i przyjęcie przez prezydenta ślubowania od trzech osób wybranych przez Sejm w październiku ub.r., których prawidłowość wyboru stwierdził TK.

W praktyce miałoby to wyglądać tak, że kończącego 27 kwietnia kadencję w TK sędziego Mirosława Granata miałaby zastąpić "pierwsza osoba zgłoszona przez PiS w grudniu" ub.r. na sędziego TK, czyli były senator PiS prof. Henryk Cioch. Jednocześnie - według Nowoczesnej - prezydent Andrzej Duda powinien przyjąć ślubowanie od pierwszej osoby, która została powołana przez poprzedni Sejm w październiku ub.r. czyli od prof. Romana Hausera.

Ten mechanizm miałby być powtórzony jeszcze dwa razy: w miejsce prezesa TK prof. Andrzeja Rzeplińskiego, który kończy kadencję w połowie grudnia b.r. w skład TK wszedłby prof. Lech Morawski, a prezydent przyjąłby ślubowanie od prof. Andrzeja Jakubeckiego. Natomiast w miejsce sędziego Stanisława Biernata, który kończy kadencję w czerwcu 2017 r. w skład TK wszedłby prof. Mariusz Muszyński, a prezydent przyjąłby ślubowanie od prof. Krzysztofa Ślebzaka.

W czwartek do propozycji Nowoczesnej odniósł się poseł PiS Jacek Sasin, który nazwał ją "pseudokompromisem". W jego ocenie zakłada ona złamanie prawa w co najmniej dwóch miejscach, bo mówi o konieczności opublikowania "opinii części sędziów Trybunału Konstytucyjnego" na temat noweli ustawy o TK oraz o zaprzysiężeniu na sędziów przez prezydenta Andrzeja Dudę osób, które tymi sędziami nie są, ponieważ nie zostały "skutecznie, prawidłowo" na tę funkcję przez Sejm wybrane.

Petru odnosząc się w piątek do słów Sasina stwierdził, że dziwi się posłom PiS, że bez analizy propozycji od razu ją odrzucają. - Pytanie brzmi, jak oni sobie wyobrażają dochodzenie do jakiegokolwiek kompromisu odrzucając wszystkie inne propozycje oprócz swoich - dodał lider Nowoczesnej.

Reklama

Proponowałbym posłowi Sasinowi kontakt z Jarosławem Kaczyńskim i ustalenie, czy są w wariancie porozumienia, czy w wariancie totalnej wojny - powiedział Petru. Dodał, że potrzebny jest pomysł "jak wyjść z tego pata, bo w tym momencie sytuacja jest zero-jedynkowa".

Apeluję do PiS, aby się pochylili nad tą sytuacją, bo inaczej wbrew temu o co apeluje Jarosław Kaczyński, będziemy mieli dwa porządki prawne i po jakimś czasie dojdzie do zupełnego chaosu instytucji państwa - powiedział lider Nowoczesnej.

Komentując piątkowe wystąpienie Petru poseł Sasin raz jeszcze ocenił, że propozycja Nowoczesnej nie ma na celu kompromisu, ale "przeforsowanie tylko i wyłącznie swojego punktu widzenia". - Myślę, że jest to propozycja obliczona na to, aby nie doszło do żadnych poważnych rozmów - powiedział w piątek PAP Sasin.

Oczywiście siadajmy do rozmów, szukajmy kompromisów, ale nie przedstawiajmy propozycji, które z góry wiadomo, że do kompromisu nie doprowadzą - dodał.

Ponadto - stwierdził Sasin - przed rozpoczęciem rozmów nie powinno się również "formułować warunków, które są nie do przyjęcia, gdyż zakładają radykalne złamanie prawa". - Jeśli pan Petru formułuje tego typu żądania w stosunku do premier Beaty Szydło i pana prezydenta Dudy, to z góry widać, iż właściwie nie zakłada on żadnej możliwości kompromisu w tej sprawie - powiedział poseł PiS oceniając warunki Nowoczesnej, jako nie do spełnienia w państwie prawa.

Zdaniem posła PiS obecnie kompromis powinien zmierzać do tego, że "zostanie zmienione prawo w zakresie sposobu wyboru sędziów TK". - Dziś widać, że sposób zapisany obecnie w konstytucji nie jest sposobem idealnym - dodał Sasin. Konstytucja stanowi, że Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą.

8 października Sejm poprzedniej kadencji wybrał - przede wszystkim głosami ówczesnej koalicji PO-PSL - pięciu nowych sędziów: Romana Hausera, Krzysztofa Ślebzaka, Andrzeja Jakubeckiego, Bronisława Sitka i Andrzeja Sokalę, którzy mieli być następcami 3 sędziów kończących kadencję 6 listopada i 2 sędziów, których kadencje kończyły się w grudniu, a więc już w czasie następnej kadencji parlamentarnej.

25 listopada Sejm obecnej kadencji przyjął zaproponowane przez PiS uchwały o stwierdzeniu braku mocy prawnej wyboru sędziów TK z 8 października. 2 grudnia Sejm wybrał zgłoszonych przez PiS Julię Przyłębską, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego, Piotra Pszczółkowskiego na sędziów TK. 3 grudnia prezydent Andrzej Duda odebrał od ślubowanie od Ciocha, Morawskiego, Muszyńskiego i Pszczółkowskiego. Ślubowanie od Przyłębskiej odebrane zostało po upływie kadencji sędzi Teresy Liszcz, którą Przyłębska zastąpiła w TK.

Również 3 grudnia 2015 r. TK uznał, że poprzedni Sejm wybrał dwóch sędziów TK w sposób niezgodny z konstytucją (w miejsce tych, których kadencja kończyła się w grudniu); wybór pozostałej trójki (w miejsce tych, których kadencja skończyła się w listopadzie) był z nią zgodny. TK uznał też wtedy, że prezydent ma obowiązek "niezwłocznego" odebrania ślubowania od każdego nowo wybranego sędziego.

7 stycznia br. TK umorzył sprawę uchwał Sejmu o wyborze 2 grudnia 2015 r. przez obecny Sejm 5 sędziów w miejsce tych wybranych w październiku oraz o braku mocy prawnej tamtego wyboru. W związku z tym prezes TK włączył do orzekania w Trybunale dwoje sędziów "grudniowych" - Przyłębską i Pszczółkowskiego.

TK orzekł 9 marca w 12-osobowym składzie, że kilkanaście zapisów nowelizacji ustawy o TK, autorstwa PiS, jest niekonstytucyjnych. TK uznał, że cała nowela jest sprzeczna m.in. z konstytucyjną zasadą poprawnej legislacji. Według rządu nie był to wyrok i nie będzie publikowany. Komisja Wenecka, która badała nowelizację, zarekomendowała opublikowanie orzeczenia.