- pisze Armin von Bogdandy w czwartkowym wydaniu gazety "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Specjalista od prawa publicznego i międzynarodowego jest dyrektorem Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu.
Niemiecki prawnik przypomina jego zdaniem ocenę Komisji Weneckiej, według której Wspomina też o wystąpieniu premier Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim w styczniu br., gdzie podkreśliła, że Polska jest suwerennym krajem, a demokratyczny mandat nowego rządu powinien być respektowany.
- przyznaje autor. Dodaje jednak, że . Unia Europejska jest wspólnotą państw, które uznają kanon podstawowych wartości, takich jak demokracja, praworządność czy prawa człowieka. Każdy kraj członkowski musi przestrzegać podziału władz i decyzji TK - podkreśla prawnik.
Von Bogdandy zaznacza, że jest zainteresowanych demokratyczną praworządnością konstytucyjną w Polsce. Wymienia w tym kontekście Watykan, OBWE, NATO, Radę Europy, UE, a także USA. Jak zauważa, nie przez przypadek do grupy, która sporządziła opinię dla Rady Europy, należy amerykański członek Komisji Weneckiej - Sarah Cleveland. Dodaje, że przy okazji polskiej sprawy, KE uruchomiła po raz pierwszy unijną procedurę badania praworządności.
- pisze prawnik, zastrzegając, że . Von Bogdandy pisze, że obawy przed zastosowania tych instrumentów wynikają z artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej przewidującego sankcje za naruszenie zasad, w tym zawieszenie prawa głosu kraju członkowskiego w Radzie UE.
Prawnik przypomina ocenę byłego szefa KE Jose Manuela Barroso, który nazwał te sankcje - pisze autor. Niechęć do sięgania po te instrumenty jest uzasadniana koniecznością uzyskania najpierw jednomyślnej zgody wszystkich państw, że zachodzi unijnych wartości (art.7 ust. 2), dopiero potem, większością kwalifikowaną, można państwu odebrać jakieś prawa wynikające z członkostwa UE (art.7 ust.3). To wydaje się nierealistyczne - wyjaśnia prawnik.
Von Bogdandy zwraca uwagę, że art. 7 ust. 1 przewiduje skuteczne sankcje - Rada UE może większością czterech piątych (22 kraje) stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia zasad przez dany kraj. Jego zdaniem realizacja art. 7 ust. 2 wobec Polski też nie jest wykluczona. Jak wyjaśnia autor, , to pomiędzy reformami w Polsce, a reformami na Węgrzech jest .
- twierdzi von Bogdandy. Jak dodaje, rządząca na Węgrzech partia była dotychczas popierana przez innych członków Europejskiej Partii Ludowej, dlatego . Do podjęcia decyzji - czytamy w "FAZ". Von Bogdandy opowiada się za ścisłą współpracą Rady Europy i UE wobec Polski na podstawie opinii Komisji Weneckiej.
Niemiecki prawnik podkreśla, że instytucje europejskie powinny działać, . Przypomina, że polska konstytucja z 1791 roku była - podkreśla.
- kończy swój wywód dyrektor Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu Armin von Bogdandy.