Dziennik Gazeta Prawana logo

Politycy PO po artykule DGP o tupolewizmie: Można ze smutkiem powiedzieć, że koszmar organizacji lotu do Smoleńska wraca

5 grudnia 2016, 11:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Marcin Kierwiński
Marcin Kierwiński/PAP Archiwalny
Burza po artykule "DGP" o problemach z powrotem delegacji rządowej z Londynu. Głos zabrali już politycy PO. Twierdzą, że to, co wydarzyło się na pokładzie samolotu z premier Beatą Szydło, to naruszenie przepisów i dowód, że w Polsce nie działają odpowiednie procedury.

Politycy PO podczas konferencji nawiązali do poniedziałkowego artykułu "Dziennika Gazety Prawnej" dotyczącego powrotu polskiej delegacji rządowej z wizyty w Londynie, gdzie odbyły się polsko-brytyjskie konsultacje pod przewodnictwem premierów: Beaty Szydło i Theresy May. W konsultacjach wzięli udział m.in.: wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, minister obrony narodowej Antoni Macierewicz i minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Jak podał "DGP" zapadła wówczas decyzja, że rządowym samolotem miało wracać do kraju więcej osób, niż dostępnych było miejsc w rządowym samolocie embraer.

r. - podkreślił poseł PO Marcin Kierwiński.

- dodał.

Jak ocenił Kierwiński, z artykułu "DGP" widać wyraźnie, że gdyby nie to, iż pilot lotnictwa cywilnego nie zgodził się na start - wskazał polityk Platformy.

Pytał też, dlaczego organizatorzy tego wyjazdu złamali instrukcję organizacji lotów HEAD. - pytał Kierwiński.

W LONDYNIE ZŁAMANO INSTRUKCJĘ LOTÓW HEAD>>>

Polityk krytykował też sytuację, że na pokładzie jednego samolotu znaleźli się m.in. szefowa rządu Beata Szydło, pierwszy wicepremier Mateusz Morawiecki, szef MSZ Witold Waszczykowski i szef MON Antoni Macierewicz. - podkreślił.

Rzecznik PO Jan Grabiec ocenił, że sytuacja, która miała miejsce w Londynie jest incydentem lotniczym i powinna zostać zbadana przez komisję badania wypadków lotniczych. - wskazał. - dodał poseł.

W ocenie Grabca jeśli incydent z Londynu nie zostanie wyjaśniony a winni nie zostaną ukarani, to

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w sprawie początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie.

CZYTAJ WIĘCEJ O TUPOLEWIZMIE I PROBLEMACH Z POWROTEM RZĄDOWEJ DELEGACJI>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj