Cezary Tomczyk, który pełni funkcję wiceszefa MON w gabinecie cieni Platformy powiedział na konferencji prasowej w Sejmie, że propozycje w sprawie wymogów dla szefów gabinetów politycznych w trzech resortach związane są z przypadkiem Bartłomieja Misiewicza, pełniącego tę funkcję przy ministrze obrony Antonim Macierewiczu.
Tomczyk podkreślił, że przygotowany przez PO projekt nowelizacji ustawy o urzędnikach państwowych PO nazwała "Lex Misiewicz". Jak zaznaczył, projekt ma "spowodować nie tylko to, że pan Misiewicz przestanie być szefem gabinetu politycznego ministra obrony narodowej, ale też, że nigdy więcej w przyszłości ktoś o tak niskich kompetencjach, o takim doświadczeniu, o takim wykształceniu i ktoś o takiej opinii nie będzie szefem gabinetu politycznego w jednym z resortów siłowych w naszym kraju".
Propozycje PO przewidują, że szefowie gabinetów politycznych MON, MSWiA i MSZ będą musieli spełnić trzy kryteria: wyższego wykształcenia, co najmniej siedmioletniego doświadczenia zawodowego, w tym dwóch lat na stanowisku kierowniczym, oraz posiadania poświadczenia bezpieczeństwa w zakresie dostępu do informacji niejawnych.
- podkreślił Tomczyk.
Wtórował mu b. szef gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz Marcin Kierwiński. podkreślił poseł.
Wskazał, że z resortu i dowództwa armii odchodzą "osoby, które mają doświadczenie, które mają kompetencje" i "chwalone są przez naszych sojuszników w NATO", np. szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Gocuł. dodał Kierwiński.
Jego zdaniem polityka kadrowa jest jednym z argumentów przemawiających za dymisją Macierewicza.
ocenił.
- podkreślił Kierwiński.