powiedział w poniedziałek TVN24 Kownacki. Odniósł się tym samym do swojej wypowiedzi w Sejmie w ub. tygodniu, kiedy to zwracając się do polityków Platformy Obywatelskiej, oświadczył, że "mają oni na rękach krew 96 osób".
Pytany, czy nie boi się tego, że przegra proces, który za wypowiedzenie tych słów chce wytoczyć mu PO, odpowiedział: "Nie boję się tego". Przypomniał, że jeden z posłów PO mówił kiedyś o Zbigniewie Wassermannie (koordynatorze służb specjalnych w rządzie PiS w latach 2005-2007, który zginął w katastrofie smoleńskiej - PAP), że ma na rękach krew Barbary Blidy (polityk lewicy, która popełniła samobójstwo podczas dokonywanego przez ABW przeszukania w jej domu za rządów PiS w 2007 r. - PAP), mimo że ten nie miał nic wspólnego z postępowaniem wobec Blidy. argumentował Kownacki.
Zapytany, czy nie wycofa się ze słów o "krwi na rękach" i nie przeprosi za nie, odparłmówił wiceminister obrony.
Tłumacząc, dlaczego członkowie Żandarmerii Wojskowej otrzymali specjalne dodatki, mówił: - argumentował.
Jego zdaniem, były szef MON Tomasz Siemoniak, kwestionując dodatki dla ŻW, próbuje dziś "skłócić żołnierzy różnych formacji i stworzyć atmosferę napięcia w armii". mówił Kownacki.
Odniósł się także do opisywanej w mediach sytuacji, w której minister obrony Antoni Macierewicz przechodził przez ulicę w pobliżu Belwederu w asyście Żandarmerii Wojskowej, odpowiedział: mówił Kownacki. Nagranie umieszczono na portalu społecznościowym Platformy Obywatelskiej.