Neumann pytany był w radiu RMF FM o słowa, które powiedział dwa dni temu o wspólnej mogile dla ofiar katastrofy smoleńskiej: -
- - podkreślił w środę Neumann.
Zapewnił, że mówiąc o mogile miał na myśli wspólne miejsce pochówku, a nie wspólny grób. - - zaznaczył szef klubu PO.
Jego zdaniem od momentu katastrofy utworzyła się spora grupa polityków, która - jak mówił - na tej katastrofie robi polityczny biznes. Dodał, że gdyby te wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej miały jedno wspólne miejsce pochówku byłoby to miejsce gdzie wszyscy razem moglibyśmy przeżywać tę katastrofę.
Neumann zauważył też, że Polacy są dziś mocno podzieleni, a rodziny ofiar są w tej kwestii najmniej winne "są ofiarami". - Jeżeli dotknąłem rodziny to przepraszam, mówię tylko o czystym zaangażowaniu politycznym pewnego środowiska, które od 10 kwietnia 2010 roku buduje pewien smoleński kościół - podkreślił polityk.
Na pytanie, czy wyniki ekshumacji pokazują skalę profanacji i ogromnego bałaganu Neumann odparł, że "dzisiaj jesteśmy wszyscy mądrzejsi po tych 7 latach". Jak dodał, gdybyśmy w kwietniu 2010 roku zdecydowali się, żeby prowadzić badania DNA wszystkich ciał pogrzeby zaczęłyby się jesienią. - - powiedział.
- dodał Neumann.
Szef klubu PO pytany był również o wezwanie przez Prokuraturę Krajową na świadka ws. ekshumacji byłej premier i minister zdrowia Ewy Kopacz, która była wówczas szefową polskiej delegacji w Rosji.
- zauważył.
O sprawę ujawnionych przy ekshumacjach nieprawidłowości był też pytany Marcin Kierwiński (PO) w Radiowej Trójce.
We wtorek Prokuratura Krajowa potwierdziła informacje "Faktu", że w trumnie b. dowódcy Wojsk Specjalnych gen. Włodzimierza Potasińskiego znajdowały się szczątki trzech innych osób. W poniedziałek PK informowała, również po tekście "Faktu", że w trumnie b. Dowódcy Operacyjnego Sił Zbrojnych, gen. Bronisława Kwiatkowskiego także znaleziono szczątki innych osób.
"Uważam, że ktoś z prokuratury - kierowany przez PiS - dokonał przecieku. Dziwne jest dla mnie milczenie prokuratora Marka Pasionka w tej sprawie" - podkreślił poseł. Zauważył też, że w zeszłym tygodniu PiS było w kompletnej defensywie w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka. "Potencjalne kontakty ważnych polityków Zjednoczonej Prawicy, PiS, z policjantami i wpływ na nominacje osób skompromitowanych na wysokie stanowiska - z tego PiS nie potrafi się wytłumaczyć" - podkreślił Kierwiński. Jego zdaniem kiedy pojawiają się problemy wizerunkowe PiS, powraca temat Smoleńska. Według niego nie jest więc przypadkiem, że to akurat w tym czasie wezwano przed prokuraturę Ewę Kopacz.