Ksiądz Kazimierz Sowa po piątkowej publikacji nagrań zabrał głos.
Jak podkreślił, nie zamierza tłumaczyć się z faktu, że "spotyka się znajomymi". Przeprosił jednocześnie za "ubogą wersję kuchennej łaciny".
- napisał m.in. ks. Sowa.
O czym mówi ksiądz Sowa?
TVP Info od piątku przedstawia fragmenty nagrań z restauracji "Sowa i Przyjaciele". CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT>>>
Na taśmie słychać głosy: ówczesnego ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego; b. rzecznika rządu Pawła Grasia; byłego już wtedy szefa Biura Ochrony Rządu, generała Mariana Janickiego; biznesmena Jerzego Mazgaja i księdza Kazimierza Sowy.
W sobotę przed południem stacja opublikowała kolejną porcję nagrań.
Jedna z rozmów dotyczy odszkodowania dla krakowskiej parafii. Ks. Sowa mówi: Mazgaj odparł, że o tym słyszał.
mówi ks. Sowa.
Mazgaj odpowiada:
odpowiada na to ks. Sowa.
Mazgaj dodaje, że są to "jakieś siostry".
Ks. Sowa mówi, że jest to parafia Piotra i Pawła. dodaje.
W innym fragmencie ks. Sowa mówi o Januszu Żbiku. To były małopolski wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego oraz wiceminister infrastruktury i rozwoju.
mówi ks. Sowa.
dodaje ks. Sowa:
W innym fragmencie ks. Sowa mówi
dodaje.
W kolejnym fragmencie ks. Sowa mówi:
Kto nagrał księdza Sowę?
Jak podaje "Rzeczpospolita" nie była to grupa Marka Falenty. "Kelner, który poszedł na współpracę i opowiadał śledczym, kogo i jak nagrywano, o taśmach z rozmów m.in. ks. Kazimierza Sowy nawet nie wspomniał. Wątpliwe, by zapomniał o księdzu celebrycie", pisze "Rzeczpospolita".
Wiadomo przy tym, że o tych nagraniach nie wiedziała też prokuratura, po drugie - do tej pory nie wszczęła postępowania sprawdzającego. Tymczasem minęło już 10 dni od momentu ujawnienia nowych taśm.