Pisarek zeznał, że jeszcze przed zatrudnieniem się w Amber Gold - co nastąpiło w kwietniu 2012 r. - zapytał wprost, czy spółka nie jest piramidą finansową. W odpowiedzi - relacjonował świadek - prezes Marcin P. powiedział, że co prawda KNF ma wątpliwości, co do działalności spółki, ale żadnego procesu sądowego nie ma. Z kolei - jak mówił - Katarzyna P. pokazywała mu pomieszczenie w siedzibie Amber Gold, gdzie jakoby miał być
Świadek zeznał też, że Marcin P. zapowiedział mu kiedyś, czy wie - miał powiedzieć P. - dodał. Jego zdaniem mógł to być element uwiarygadniający Amber Gold. Jak mówił, doniesienia pokazujące również były uwiarygadniające. - mówił świadek.
Z lata 2012 r. świadek zapamiętał spotkania małżeństwa P. z dyrektorami, podczas których przekonywali, że . P. mieli też mówić, że , ale nie odebrał tego jako słów o zainteresowaniu służb specjalnych, tylko rządu i KNF. Pisarek mówił też, że pamięta spotkanie z Marcinem P., na którym ten mówił, że , ale - jak powiedział - jeszcze w lipcu 2012 r. P. byli na tyle wiarygodni, że byli w stanie przekonać, że mają jeszcze pieniądze.
Kiedy na przełomie lipca i sierpnia 2012 r. upadły linie lotnicze OLT Express, pracownicy Amber Gold - według świadka - byli spanikowani, ale małżonkowie P. przekonywali, że są wypłacalni. - mówił Pisarek.
Pytany, czy przyczyną takiego zachowania była bezczelność czy też świadomość bezkarności, Pisarek stwierdził, że sam nie może sobie tego wytłumaczyć. - odpowiedział. Jak dodał, kierownictwo tłumaczyło pracownikom kłopoty spółki tym, że kolejne banki blokują im konta i wypłaty pieniędzy.
B. dyrektor, pytany o kwestię podsłuchiwania przez ABW małżeństwa P. stwierdził, iż - mówił.
- tłumaczył.
Świadek był też pytany o najbliższych współpracowników Marcina i Katarzyny P. Wskazał tu na dwóch pracowników Amber Gold: Wojciecha Pastora i Łukasza Daszutę.
Przesłuchanie komisja rozpoczęła od dyskusji i głosowania nad wnioskiem świadka o utajnienie jego wizerunku i danych osobowych. Jak argumentował Pisarek, pracował w Amber Gold 3-4 miesiące, ale dalej czuje się współwinny i obawia się, że jego przesłuchanie rzuci na niego negatywne światło. Od pięciu lat muszę się usprawiedliwiać i wyjaśniać, dlaczego pracowałem w Amber Gold - mówił. Komisja jego wniosek jednak odrzuciła.