mówił w środę przed komisją śledczą.
Zaznaczył, że wtedy nikt nie mówił, że Amber Gold to oszustwo. - dodał Krzysztofowicz.
Witold Zembaczyński (Nowoczesna) dopytywał, czy było to 1,5 mln zł darowizny. zapewniał. Dodał jednocześnie, że w kwietniu 2010 r. przestał być przeorem i członkiem zarządu klasztoru.
dopytywał Zembaczyński. potwierdził.
Świadek nawiązując do początków znajomości z P. mówił, że "nie pamięta w jaki sposób te kontakty się rozwijały". mówił. dodał.
Dopytywany o kwestię darowizny, którą przyjął od P. stwierdził, że "to było bardzo dziwne". mówił.
dodał.
"Otworzyłem oczy po aresztowaniu Marcina P."
powiedział Jacek Krzysztofowicz.
Dodał, że do momentu aresztowania P. był przekonany, że małżeństwo Marcina i Katarzyny P. jest uczciwe. Szef Amber Gold Marcin P. został zatrzymany i trafił do aresztu w sierpniu 2012 r., a jego żona została aresztowana w kwietniu 2013 r. Od marca 2016 r. przed gdańskim sądem okręgowym trwa ich proces.
Krzysztofowicz zeznał, że latem 2012 r. przed zatrzymaniem P. spotykał się z małżeństwem P. "właściwie codziennie". powiedział.
B. rzecznik i b. członek rady nadzorczej Amber Gold Michał Forc zeznając przed komisją w końcu września określił Krzysztofowicza, jako "duchowego mentora" Marcina i Katarzyny P., z którym "często się spotykali" i rozmawiali o "ogólnych sprawach prywatnych".
Pytany, na czym polegała jego znajomość z małżeństwem P. świadek odpowiedział, że "zastanawia się, jakich słów użyć". powiedział.
podkreślił Krzysztofowicz. Zaznaczył, że jego decyzja o odejściu ze stanu duchownego nie miała żadnego związku ze sprawą Amber Gold.
Mówiąc o małżeństwie P. ocenił, że "generalnie oni unikali dziennikarzy, byli nietypowymi biznesmenami, ponieważ do ostatniej chwili funkcjonowali bez wizerunku publicznego, ukrywali się, czego do końca nie rozumiałem". powiedział.
Natomiast b. dyrektor biura bezpieczeństwa Amber Gold Krzysztof Kuśmierczyk zeznawał przed komisją pod koniec września, że w sierpniu 2012 r. było polecenie zarządu, by do kogoś wywieźć złoto Amber Gold. wskazał zaznaczając, że nie wie, o jakiego Jacka chodzi.
powiedział Krzysztofowicz odnosząc się do zeznań Kuśmierczyka. Odpowiadając na pytanie przewodniczącej komisji Małgorzaty Wassermann (PiS) sprecyzował, że u niego w klasztorze w Gdańsku nie odbyło się przeszukanie.
Dodał, iż wiedział, że Marcin P. był skazany - "on tego nie ukrywał". Jak zaznaczył świadek P. utrzymywał, iż "był to błąd młodości, a on wszystko spłacił, co później okazało się nieprawdą". ocenił Krzysztofowicz.