Dziennik Gazeta Prawana logo

Politycy misjonarze. Macierewicz wizytował polskich żołnierzy 10 razy, a inni?

8 stycznia 2018, 07:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Politycy wśród polskich żołnierzy
Politycy wśród polskich żołnierzy/PAP Archiwalny
W ostatnich dwóch latach minister obrony wizytował polskich żołnierzy na misjach 10 razy. Prezydent raz. Żołnierze: takie misje mają sens. 

Choć o wyjazdach polityków do żołnierzy stacjonujących za granicą głośno zrobiło się dopiero w ostatnich tygodniach – przy okazji niesnasek pomiędzy resortem obrony a ośrodkiem prezydenckim – odwiedziny "misjonarzy" są zwyczajem znanym od lat i praktykowanym przez polityków różnych opcji. Dziś ponad tysiąc żołnierzy służy w siedmiu różnych krajach. Najbardziej znana misja to Afganistan. Najstarsza – Bośnia i Kosowo.

Według danych z Dowództwa Operacyjnego, szef MON Antoni Macierewicz pierwszy raz do Afganistanu poleciał zaledwie pięć tygodni po objęciu urzędu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia w 2015 r. Od tego czasu wizytował naszych żołnierzy w tym kraju jeszcze cztery razy. Był także w Kuwejcie (trzy razy) oraz w Kosowie i Bośni. Jego poprzednik na stanowisku ministra obrony, Tomasz Siemoniak, w czasie czterech lat pełnienia funkcji był w Afganistanie pięć razy (raz wspólnie z prezydentem Bronisławem Komorowskim). Wizytował także inne kontyngenty wojskowe. Z kolei prezydent Andrzej Duda do Afganistanu jeszcze nie dotarł, za to tuż przed świętami podzielił się opłatkiem z polskimi żołnierzami w Kuwejcie. Podczas takich wizyt politykom towarzyszą wysocy rangą dowódcy, zazwyczaj także dziennikarze.

Na miejscu politycy spędzają od kilku do kilkudziesięciu godzin. Spotykają się z dowódcami i szeregowymi żołnierzami. Często wizycie towarzyszą także spotkania z sojusznikami. Koszty takiego wyjazdu idą w setki tysięcy złotych. Godzina lotu nowego samolotu dla VIP typu Gulfstream G550 to 13,5 tys. zł, a Casy C295 średnio 21,5 tys. zł (w 2016 r.).

– stwierdza gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony, który służył na misji w Iraku. – mówi były wojskowy.

Podobne zdanie ma wysokiej rangi oficer, wciąż w służbie. – – mówi w rozmowie z DGP. Konkretne korzyści z misji widzi generał, będący obecnie w cywilu. – wspomina mundurowy.

Z drugiej strony zabezpieczenie takiej wizyty zabiera często dużo czasu i odciąga żołnierzy od ich właściwych zadań. twierdzi Tomasz Siemoniak. – – dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj