Żal z powodu odejścia Wojciechowicza wyraziła warszawska posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska, zarzut braku demokracji w partii uznała za niesłuszny.
- napisał Wojciechowicz.
Jego zdaniem "część obecnego kierownictwa nie potrafiła wyciągnąć właściwych wniosków z przegranych wyborów parlamentarnych, a przewodniczący skoncentrował się głównie na eliminowaniu wewnętrznych konkurentów i budowaniu grona bezkrytycznych własnych popleczników". – ocenił I zastępca prezydenta Warszawy w latach 2006-16.
– napisał Wojciechowicz. Przywołał "przykład Nowoczesnej, której notowania i byt – po wejściu w proces zjednoczeniowy – są mocno zagrożone".
Wojciechowicz zaznaczył, że "budowanie zjednoczonej opozycji wymaga partnerstwa, kompromisu i wzajemnego zaufania, czego trudno oczekiwać od obecnego kierownictwa PO z przewodniczącym na czele". Według b. wiceprezydenta "na skutek braku umiejętności łączenia różnych środowisk Grzegorz Schetyna jawi się dzisiaj jako główny +utrwalacz+ władzy PiS".
napisał Wojciechowicz.
Zarzucił także, że wskutek działań władz partii, "zmuszono do odejścia lub wręcz wyrzucono" zasłużonych działaczy, jak Stefan Niesiołowski, Stanisław Huskowski, Jan Rulewski, Jacek Protasiewicz czy Jacek Kozłowski. – oświadczył.
Jego zdaniem wskutek tych działań PO nie jest w stanie uzyskać takiego poparcia, jak w przegranych przez Platformę wyborach parlamentarnych w 2015 r.
Wojciechowicz uznał, że nie ma dla niego miejsca "w tak zarządzanej Platformie Obywatelskiej"; zadeklarował zarazem szacunek dla wielu przyjaciół, którzy w dalszym ciągu pozostają w szeregach Platformy.
– powiedziała PAP Małgorzata Kidawa-Błońska. – dodała.
Odnosząc się do zarzutu ograniczania wewnętrznej demokracji posłanka podkreśliła:
55-letni Wojciechowicz był aktywny w warszawskim samorządzie od 1997 r., był m.in, burmistrzem dzielnicy Wesoła. W grudniu 2006 został powołany na pierwszego zastępcę prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jako wiceprezydent odpowiadał za inwestycje.
Z tego stanowiska został odwołany 8 września 2016 r., o czym zdecydował zarząd krajowy PO, rozwiązując także stołeczne struktury partii. Gronkiewicz-Waltz uzasadniała odwołanie "słabym wynikiem" inwestycji; podkreślała, że odwołanie nie miało związku z kwestią reprywatyzacji.