"Od grudnia 2015 r. Polki i Polacy czynnie protestują przeciwko łamaniu prawa w Polsce. Setki tysięcy obywateli, dla których rządy prawa, wolności i prawa obywatelskie oraz silna pozycja Polski w Unii Europejskiej są najważniejszymi wartościami, cyklicznie uczestniczą w różnorakich demonstracjach i protestach przeciwko systematycznemu łamaniu prawa przez aktualnie rządzących Polską" - napisali radni KO w interpelacji do Trzaskowskiego. Zaznaczyli, że z uwagi na stołeczny charakter Warszawy większość tych demonstracji odbywa się właśnie w stolicy.

"W tym okresie powstało wiele stowarzyszeń i fundacji, ale też organizacji nieformalnych, przy czym wszystkie wspólnie określają się mianem +Opozycja uliczna+. W ciągu trzech lat działalności tych organizacji powstało wiele zdjęć, filmów, przypinek, transparentów, koszulek, naklejek, wlepek, dzięki którym uczestnicy demonstracji i członkowie ww. organizacji identyfikują się i mają poczucie wspólnoty" - czytamy dalej w piśmie. "Ważne dla historii naszego miasta jest dokumentowanie i prezentacja tych działań" - podkreślili.

Radni KO zaapelowali do prezydenta "o podjęcie działań zmierzających do dokumentowania i prezentacji" tych działań m.in. poprzez stworzenia "stałego programu badawczego jej dokonań oraz wzbogacenie ekspozycji jednego z warszawskich muzeum o stałą wystawę poświęconej tej tematyce".

W rozmowie z PAP szef klubu KO Jarosław Szostakowski ocenił, że prowadząca do niszczenia praworządności i ograniczenia demokracji w Polsce działalność PiS w ostatnich latach spowodowała taką aktywność społeczną, która jest nieporównywalna z czymkolwiek innym, co po 1989 r. się w Polsce wydarzyło. Te zjawiska aktywności społecznej potrzebują monitorowania, potrzebują upamiętnienia - to jest ważna rzecz i dlatego nasze miasto powinno się w to zaangażować" - podkreślił.Przyznał, że ekspozycja ulotek czy przypinek powinna być prezentowana ludziom, którzy nie mieli z nią bezpośrednio styczności. Mogłaby się ona znaleźć - zdaniem Szostakowskiego - np. w Muzeum Warszawy.

Radny PiS Sebastian Kaleta w rozmowie z PAP ocenił propozycję jako "niepoważną". Muzeum KOD-u? Mam od razu patrona. Wczoraj obchodziliśmy drugą rocznicę wydarzeń przed Sejmem, kiedy mąż jednej z radnych PO-KO (Agaty Diduszko-Zyglewskiej - PAP) pan Wojciech Diduszko strapiony +antydemokratycznymi+ rządami PiS położył się na jezdni, chcąc prawdopodobnie dać asumpt do oskarżeń polskiego rządu o brutalność wobec protestujących. Na szczęście prowokację nagrały kamery i możemy się dzisiaj śmiać z tego zachowania" - powiedział.

Radni warszawscy PO-KO zamiast zajmować się takimi problemami, mogliby spojrzeć w oczy swoim wyborcom, których właśnie okradli z bonifikat za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności, które przegłosowali przed wyborami - powiedział. Dodał, że rodzi się też pytanie, czy takie inicjatywy mają być finansowane z zabranych warszawiakom pieniędzy.