Ja nie wiem właśnie dlaczego, ale jak słyszę taką ofensywę, która zaczyna się niby niewinnie od tego, że krytykujemy prezydenta Trzaskowskiego, a później włączają się w to kolejni pańscy partyjni koledzy, oczywiście niczego nie ujmując koleżankom, to mam wrażenie, że właśnie wybraliście sobie tę tematykę, żeby się pospierać z Platformą - pada pytanie Roberta Mazurka.

Reklama

Panie redaktorze, ja sobie nie przypominam żadnego wystąpienia, bo jak rozumiem nawiązuje pan tutaj do naszej konwencji sobotniej, w której to ktokolwiek z liderów mojej partii czyniłby tego typu bezeceństwa, o których pan mówił... - broni się Joachim Brudziński w RMF FM.

Pod koniec lutego Komitet Polityczny PiS podjął decyzje dotyczące "jedynek" i "dwójek" na listach w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wśród przedstawionych kandydatów znalazło się kilku ministrów oraz wiceministrów rządu, m.in. szef MSWiA Joachim Brudziński, wicepremier Beata Szydło, minister edukacji Anna Zalewska, wiceminister kultury Jarosław Sellin, a także rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, wiceminister inwestycji i rozwoju Andżelika Możdżanowska, czy wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

Brudziński był pytany w poniedziałek w radiu RMF, dlaczego kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Podkreślił, że nie należy się doszukiwać "niecnych zamiarów polepszenia swojego bytu materialnego". - Jako poseł na Sejm RP jestem w pełni usatysfakcjonowany dochodami, czasami z olbrzymim wstydem przyjmuję głosy niektórych moich koleżanek i kolegów, którzy gdzieś tam po kątach jęczą, że mało zarabiają - zaznaczył Brudziński.

Tak myślę, że jeżeli, z takim zastrzeżeniem, ten mandat osiągnę i zdobędę, bo byli tacy politycy, co nawet mieszkania wynajmowali na kolejne kadencje, bo tak byli pewni, że ten mandat dostaną, więc najpierw pokornie trzeba zasłużyć sobie na to, żeby wyborcy chcieli na mnie zagłosować. Jeżeli ten mandat zdobędę, to nie po to, żeby za przeproszeniem, "za jedno euro gonić sukę do Brukseli" - powiedział szef MSWiA. Wyjaśnił, że to powiedzenie tak zwanych europosłów dietetycznych, którzy robią wszystko, tylko żeby najbijać swoją kabzę.

Minister, jż na Twitterze tłumaczył, o co chodziło z "gonieniem suki". "Wielu pyta o co chodzi z tą suką o której mówiłem w @rmf_fm . To wszystko przez sunię (golden retriever) mojego przyjaciela Marcina, która dzisiaj w nocy w Szczecinie się szczeniła a ja byłem myślami razem z nim" - napisał.

Szef MSWiA mówił, że gdy obserwuje swoich odpowiedników z innych krajów mających doświadczenie europejskie i nieformalne kontakty z różnych etapów aktywności politycznej, to widzi, że tacy politycy są skuteczniejsi.

Brudziński powiedział też, że jeżeli zdobędzie mandat do PE, to chce ten czas wykorzystać do tego, żeby być jeszcze skuteczniejszym politykiem. I jeszcze skuteczniej zabiegać o interesy Polski.

Reklama

Pytany, czy po ewentualnej kadencji w PE wróci do polskiej polityki, odparł: A gdzie mam wracać, ja się z Polski nigdzie nie wybieram.

Szef MSWiA został też zapytany, kto obejmie po nim resort. - Wbrew temu, co twierdzi opozycja totalna i nasi oponenci, to ławka jest u nas wystarczająco długa, żeby ktoś merytoryczny i kompetentny na tym stanowisku mnie zastąpił - podkreślił Brudziński. Jak dodał, decyzje w tej sprawie będą zapadały na linii premier Mateusz Morawiecki, prezydent Andrzej Duda oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński.