Wcześniej o to, czy jeden z kandydatów Wiosny usłyszał zarzuty dot. wyłudzenia środków z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa pytał Biedronia jeden z liderów Lewicy Razem Adrian Zandberg. W poniedziałek wypowiedział się na ten temat z kolei warszawski radny PiS i kandydat tego ugrupowania do europarlamentu Sebastian Kaleta, stwierdzając, że dane jednego z kandydatów Wiosny do PE są zbieżne z danymi Marcina W., któremu prokuratura postawiła zarzuty wyłudzenia.

Zapytany o sprawę przez PAP, lider Wiosny przekazał oświadczenie, w którym - nawiązując do "pojawiających się informacji o toczącym się postępowaniu prokuratorskim dotyczącym kandydata Wiosny z okręgu lubelskiego w wyborach do Parlamentu Europejskiego Marcina W." - poinformował, że kandydat ten "złożył do niezgodne z prawdą oświadczenie, o tym, że nie jest prowadzone w stosunku do niego jakiekolwiek postępowanie, nie ma postawionych zarzutów i jest niekarany".

"W związku z powyższym stanowczo odcinamy się od kandydata i podkreślam, że w Wiośnie nie ma miejsce dla osób łamiących standardy i zasady postępowania etycznego" - podkreślił Biedroń. Wcześniej doniesienia dotyczące zarzutów wobec jednego z kandydatów Wiosny skomentował również lider listy ugrupowania w okręgu lubelskim Zbigniew Bujak. Oświadczył, że czeka na "solidne wyjaśnienie" w tej sprawie.

W zeszłym tygodniu Zandberg zapytał na Twitterze Roberta Biedronia: "Czy to prawda, że kandydat Wiosny, oprócz śmiesznego spotu z samochodami, ma na karku CBA? Czy to prawda, że usłyszał niedawno zarzut wyłudzenia 17 mln zł z ARiMR (Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - PAP)i wyszedł z aresztu za olbrzymią kaucją?". Spot wyborczy z samochodami i specjalnie napisaną dla niego piosenką disco polo opublikował w maju, w internecie jeden z kandydatów Wiosny do PE z okręgu lubelskiego.

W poniedziałek Kaleta zarzucił Biedroniowi i politykom Wiosny milczenie w tej sprawie. Poinformował jednocześnie, że dotarł do komunikatu prokuratury z grudnia 2018 r. Po sprawdzeniu danych osobowych i na podstawie daty urodzenia, a także KRS spółki, która miała dokonać wyłudzenia stwierdził, że w tej sprawie występuje zbieżność imion i nazwisk.

Śledztwo w sprawie wyłudzenia środków z ARiMR nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. CBA zatrzymało w tej sprawie osiem osób. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński informował wtedy, że zatrzymani to prezes grupy producentów Marcin W., wiceprezes Jacek Ś. i członkowie grupy - Włodzimierz G., Aneta K., Ewa Ś. i Leon Ś. CBA zatrzymało też przedsiębiorców Andrzeja G. i Zdzisława K.

Według śledczych grupa miała wyłudzić z Agencji prawie 17 mln zł, a zamierzała wyłudzić kolejne 5,5 mln zł poprzez składanie fałszywych faktur VAT dla rozliczenia wydatków na inwestycje. Fałszowane miały być również dane o liczbie wyprodukowanych warzyw i owoców w grupie.

Pięć wniosków grupy o przyznanie pomocy finansowej trafiło do mazowieckiego oddziału regionalnego ARiMR, a gdy grupa przeniosła siedzibę z Warszawy do jednej z miejscowości w woj. lubelskim - dwa kolejne wysłała do oddziału lubelskiego Agencji. Według ustaleń CBA do wyłudzeń dochodziło w latach 2012-2014. Wszystkie wnioski miały zwierać nieprawdziwe dane przez co doprowadzono agencję rolną do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Prezesowi i wiceprezesowi grupy prokurator przedstawił zarzuty wyłudzenia wspólnie z innymi osobami dofinansowania - ponad 16,5 mln zł oraz usiłowania wyłudzenia ponad 5,5 mln zł. Członkom grupy prokuratura zarzuciła udział w tych wyłudzeniach. Przedsiębiorcy natomiast usłyszeli zarzuty przedkładania dokumentów pozorujących nabycie od grupy owoców i warzyw oraz zapłatę oraz wystawiania nierzetelnych faktur poświadczających rzekomy koszt robót budowlanych oraz wykonanie dostaw materiałów na potrzeby grupy.