Dziennik Gazeta Prawana logo

Gronkiewicz-Waltz kontra "GW": Kampanii Komorowskiego i KE nie prowadziły te same osoby

29 maja 2019, 13:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Hanna Gronkwicz-Waltz
Hanna Gronkwicz-Waltz/AKPA
Nie jest prawdą, że te same osoby prowadziły kampanię Komorowskiego i KE - napisała b. prezydent stolicy H. Gronkiewicz-Waltz. Zaprzeczyła tym samym informacjom podanym w środę przez "Gazetę Wyborczą". Dziennik napisał, że za kampanię KE odpowiadali ci sami ludzie, którzy pracowali przy walce o reelekcję b. prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Gazeta Wyborcza napisała w środę, że za "kampanię Koalicji Europejskiej odpowiadali ci sami ludzie, którzy pracowali "przy nieudanej walce o reelekcję Bronisława Komorowskiego"". Do tej informacji odniosła się w środę na Twitterze b. prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Zaprzeczyła, że te same osoby prowadziły kampanię Komorowskiego i Koalicji Europejskiej.

"Szefem kampanii KE tak jak i mojej (2014 r.) i Trzaskowskiego (2018 r.) oraz mojej referendalnej (2013 r.) był Marcin Kierwiński. Z kolei sztaby były różne. Nie było nikogo ze sztabu Komorowskiego. Taka jest prawda" - napisała Gronkiewicz-Waltz na Twitterze.

Nie jest prawda ,ze te same osoby prowadziły kampanie Komorowskiego i KE.Szefem kampanii KE tak jak i mojej (2014) Trzaskowskiego(2018)oraz mojej referendalnej (2013) był Marcin Kierwinski .Z kolei sztaby były różne Nie było nikogo ze sztabu Komorowskiego.Taka jest prawda.

Hanna Gronkiewicz (@hannagw) 29 maja 2019

Dziennik pisze, że w sztabie KE byli też przedstawiciele koalicjantów, m.in. Anna Maria Żukowska z SLD, Piotr Zgorzelski z PSL i Sławomir Potapowicz z Nowoczesnej.

"Ta współpraca okazała się fikcją. Kierwiński miał dobre intencje, ale nie mógł za wiele. Przed decyzją wszystko szło wyżej, do liderów. Spotkania były raz w tygodniu, omawialiśmy głównie sprawy techniczne, kto i w jakiej kolejności będzie przemawiał na marszu, na konwencji. Przy takiej liczbie partii nie było to łatwe, choć pewnie - jak to opowiadam - brzmi śmiesznie" - cytuje dziennik polityka Nowoczesnej.

"To była raczej grupa towarzyska, a nie sztab wyborczy z prawdziwego zdarzenia. Dlatego praktycznie nie było akcji profrekwencyjnych" - mówi gazecie jeden ze współpracowników Platformy.

Gazeta napisała też, że "ludowcy opowiadają, jak poprosili w sztabie Koalicji o jakieś gadżety, by mieć co ludziom po spotkaniu zostawić. Nie dostali nic".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj