"Obroniliśmy Katedrę pw. Wniebowzięcia NMP w #Białystok. Wielkie podziękowania wszystkim białostoczanom przywiązanym do tradycyjnych wartości!" - napisał na Twitterze Sebastian Łukaszewicz, radny PiS.

Wpis radnego oburzył wielu obserwatorów wczorajszego marszu, podczas którego dochodziło do wielu aktów agresji w kierunku jego uczestników.

"Niczego Pan nie obronił, bo budynek nie był atakowany. Atakowani byli ludzie. Jest Pan dumny?" - odpisała mu dziennikarka Ann Dryjańska.

"Szef komisji EDUKACJI o zgrozo,broni z brunatnymi koszulami,ludzi wolnych,uśmiechniętych,a przyzwala i broni pedofilię w kościele i gwałty na naszych dzieciach" - to kolejny wpis.

Wśród setek wpisów, pojawiło się też zdjęcie, na którym wśród protestujących przeciw paradzie równości widać wózek z małymi dziećmi.

Po kliku godzinach radny Łukaszewicz umieścił kolejny wpis, który miał złagodzić wymowę poprzedniego.

Udostępniał też kolejne wpisy szefowej MSWiA, Elżbiety Witek.

"Nie było i nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania, godzące w prawa innych. Każda osoba, która dopuszcza się łamania prawa lub utrudnia policjantom wykonywanie zadań, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja będzie zawsze stanowczo reagować na przejawy takich zachowań" - napisała na Twitterze Elżbieta Witek. Dodała, że funkcjonariusze zapewniają bezpieczeństwo "bez względu na głoszone przez obywateli hasła, światopogląd oraz przekonania". Zaznaczyła również, że funkcjonariusze "działają na podstawie i w granicach obowiązującego prawa".

Do najpoważniejszego - zdaniem policji - zdarzenia w czasie przemarszu doszło w pobliżu białostockiej katedry, gdzie kontrmanifestacji próbując zablokować marsz rzucali w stronę policji kamieniami, kostką brukową i butelkami; funkcjonariusze musieli użyć środków przymusu.

"Zmuszeni byliśmy natychmiast zareagować, odpowiedzieć. Policjanci używali zarówno granatów hukowych, używali miotaczy pieprzu, siły fizycznej" - powiedział dziennikarzom rzecznik podlaskiej policji nadinsp. Tomasz Krupa.

Jak poinformowano, przez cały czas trwania marszu zatrzymano 20 osób. Cztery osoby są podejrzane o popełnienie przestępstw m.in. rozboju, naruszenia nietykalności i znieważenie funkcjonariuszy oraz użycia groźby. 16 osób ukarano mandatami. Rzecznik poinformował też, że jedna policjantka przebywa w szpitalu na badaniach.

Policja zaznacza, że marsz i inne sobotnie zgromadzenia zabezpieczało kilkuset policjantów nie tylko z regionu, ale też z innych miast. Policjantów wspierała również Straż Graniczna; jej śmigłowiec pomagał w monitorowaniu zgromadzeń z góry, ale też tego, co się dzieje na przyległych ulicach i przecznicach.

W ocenie policji w marszu wzięło udział ok. 800 osób. Służby porządkowe, a także władze Białegostoku informują, że uczestników było ok. tysiąca.