Dziennik Gazeta Prawana logo

Sasin o zajściach w Białymstoku: Nie doszło do żadnego starcia, do żadnego łamania prawa

22 lipca 2019, 21:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jacek Sasin
Jacek Sasin/PAP
Państwo powinno zawsze reagować tam gdzie jest przemoc, niezależnie kto przeciwko komu tę przemoc kieruje - czy robią to lewackie bojówki wobec uczestników Marszu Niepodległości, czy kibole wobec Marszu Równości - oświadczył wicepremier Jacek Sasin. Państwo jest tutaj bezwzględne - dodał.

Sasin mówił w poniedziałek w TVN24, że w Polsce toczy się bardzo ostry spór ideologiczny i nie ma co do tego wątpliwości.

- mówił wicepremier.

Jednocześnie zaznaczył, że to "oczywiście nie oznacza, że ten spór ma się odbywać na ulicy, za pomocą pięści i cegieł, czy w ogóle za pomocą przemocy".

Sasin oświadczył, że "tam, gdzie jest przemoc, tam zawsze polskie państwo powinno reagować, niezależnie od tego, kto tę przemoc, przeciwko komu kieruje". - podkreślił wicepremier.

Dodał, że "chuligani, którzy złamali prawo" podczas marszu w Białymstoku, są karani i są im stawiane zarzuty.- zapewnił Sasin.

Skomentował też słowa ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego, który stwierdził, że marsze równości budzą ogromny opór i w związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane.

Wicepremier zapewnił, że nie jest to stanowisko rządu i że nie powinno się zakazywać organizacji takich wydarzeń. - oświadczył Sasin.

Jak podkreślił, jeśli zgromadzenia odbywają się zgodnie z prawem, to każdy ma prawo manifestować. "I nikt nie ma prawa go za to atakować" - zaznaczył wicepremier.

Dopytywany, czy szef MEN powinien podać się do dymisji, odparł: "Dlaczego miałby się podawać? Nikogo nie obraził". Według Sasina, minister wyraził swoją opinię, która "nie powinna nikogo oburzać", bo Piontkowski zwrócił się do organizatorów tego typu imprez, a nie do organów państwa.

Sasin był też pytany, co się stanie z politykami PiS, którzy brali udział w blokowaniu Marszu Równości w Białymstoku.powiedział wicepremier.

Przekonywał, że tak samo, jak prawo do manifestowania mieli uczestnicy marszu, tak samo mieli je pozostali, również radni PiS.

- powiedział Sasin.

Według wicepremiera, m.in. przez polityków opozycji "rysowany jest fałszywy obraz" tego, że w Polsce "dzieje się coś niewyobrażalnego" i jest to winą PiS. stwierdził Sasin.

Pierwszy Marsz Równości przeszedł ulicami Białegostoku w sobotę po południu. Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, w stronę uczestników marszu rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa. Policja musiała użyć gazu.

Do tej pory policja zidentyfikowała i doprowadziła do komend ok. 30 osób, 25 bezpośrednio po marszu, kolejne - po opublikowaniu w niedzielę w internecie wizerunków podejrzanych. Kilka osób zgłosiło się na komendę samych, m.in. poszukiwany mężczyzna, który podejrzewany jest o pobicie 14-latka. Funkcjonariusze nadal analizują zgromadzony materiał i wizerunki kolejnych poszukiwanych osób będą publikowane na bieżąco.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj