Pierwszy Marsz Równości przeszedł w sobotę po południu ulicami miasta pod hasłem "Białystok domem dla wszystkich". Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.

Odnosząc się do tych wydarzeń, premier Morawiecki podkreślił, że "bardzo potępia" to "chuligańskie, agresywne zachowanie". Przekonywał również, że "w Polsce jest miejsce dla każdego, ale nie ma na pewno miejsca na takie chuligańskie, agresywne zachowania, na takie barbarzyńskie traktowanie drugiego człowieka".

Podkreślił jednocześnie, że "w naszym DNA, w naszym kodzie genetycznym Prawa i Sprawiedliwości (...) jest zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom".

Morawiecki zwrócił uwagę, że "warto przypomnieć działania śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego". - Pamiętamy po latach 90., jak one wyglądały i kto zabrał się z ogromną energią i wytrwałością za zapewnienie bezpieczeństwa Polakom – był to śp. Lech Kaczyński – mówił. Dodał, że "to jest w jądrze, w sercu każdego politycznego i społecznego programu PiS, który można potem przeczytać przez kolejne lata".

- I tak samo dzisiaj potępiamy to, co stało się w Białymstoku. To jest absolutnie niedopuszczalne, naganne zachowanie – zaznaczył premier Morawiecki. - Każdy ma prawo demonstrować – wskazał.

Podkreślił również, że "policja od razu rozpoczęła i prowadzi działania, zmierzające do tego, żeby w skuteczny sposób wyłapać nie tylko bezpośrednich agresorów, ale również osoby, które były agresorami nieujętymi".

Premier zadeklarował, że rząd będzie "dbał o bezpieczeństwo Polaków". - Będziemy prowadzili wszelkie działania, żeby ukrócić takie patologie, z jakimi mieliśmy do czynienia - powiedział.