W Łodzi na konferencji prasowej Anita Sowińska (Wiosna Biedronia), Mateusz Mirys (Partia Razem) oraz Tomasz Trela (SLD) odnieśli się do sobotnich wydarzeń związanych z Marszem Równości, który odbył się w Białymstoku pod hasłem "Białystok domem dla wszystkich". Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.

- To, co zobaczyliśmy, to były sceny brutalnych, homofobicznych ataków na osoby, które maszerowały w obronie swoich praw i godności. Jesteśmy tym głęboko wstrząśnięci i poruszeni - powiedział Mirys. Zwrócił uwagę, że bardzo dużo mówi się o normalności w naszym kraju, ale - według niego - nie jest normalnością sytuacja, w której ktoś nie czuje się bezpiecznie z uwagi na swoją orientację seksualną, kolor skóry czy przekonania.

- Nie jest normalnością, jeśli osoby homoseksualne nie mogą mieć takich samych praw jak reszta obywateli - dodał. Mirys jest przekonany, że jeśli konsekwentnie będziemy mówić, że każdy ma swoją godność i inni będą ją szanować, to wszyscy w Polsce będą mieć pełne prawa i czuć się bezpiecznie na ulicach.

Wiceprzewodniczący SLD Tomasz Trela podkreślił, że polska lewica jest za szacunkiem, tolerancją i różnorodnością. Dlatego, w geście solidarności z uczestnikami Marszu Równości w Białymstoku, przygotowano naklejki z napisem "Strefa wolna od nienawiści", które łódzcy politycy lewicy będą rozdawać mieszkańcom Łodzi i regionu.

- Chcemy w ten sposób pokazać, że jesteśmy solidarni ze wszystkimi uczestnikami Marszu Równości w Białymstoku. Prawo do szacunku to dewiza, która powinna przyświecać każdemu obywatelowi naszego kraju. To, co zrobił rząd PiS, co zrobiła polska policja w Białymstoku to abdykacja, złożenie broni. Uczestnicy pokojowej manifestacji nie mogli czuć się bezpiecznie. My pytamy - dlaczego polska policja nie stanęła na wysokości zadania? - mówił Trela.

Zapowiedział, że w trakcie rozdawania naklejek politycy będą też mówić, że Polska jest krajem tolerancyjnym, jest dla wszystkich, w którym każdy powinien czuć się bezpiecznie, swobodnie bez względu na swoje przekonania, kolor skóry, upodobania czy sympatie". - My, jako lewica, taki kraj będziemy odbudowywać - zapewnił.

Anita Sowińska (Wiosna Roberta Biedronia) uważa, że eskalacja nienawiści ma swoją historię. Jej zdaniem to politycy, ludzie władzy wpływali na społeczeństwo, aby eskalować konflikty, żeby podsycać strach przeciwko inności w celu osiągnięcia własnych celów, czyli władzy i pieniędzy. Zdaniem Sowińskiej potrzebna jest akceptacja ludzi, którzy są inni i myślą inaczej. - Musimy zaakceptować inność - podkreśliła.

Dodała, że w geście poparcia dla osób LGBT, łódzcy działacze lewicy będą uczestniczyć w planowanym marszu przeciwko przemocy, który ma się odbyć w weekend w Białymstoku.

W trakcie konferencji politycy lewicy odnieśli się do słów lidera PO Grzegorza Schetyny, który pytany czy weźmie udział w marszu przeciwko przemocy w Białymstoku, powiedział, że najważniejszy marsz odbędzie się w październiku, w dniu wyborów. - Dziś musimy codziennie protestować przeciwko takim zachowaniom, nie będziemy wpisywać się w grę i scenariusz przygotowany na Nowogrodzkiej - stwierdził Schetyna.

Mirys, Sowińska i Trela podkreślili, że są to słowa "zadziwiające jak na polityka". - To jest przykre, bo kiedy dzieje się komuś krzywda, to każdy obywatel powinien bronić tego słabszego. Jeżeli politycy PO, PiS i PSL nie widzą nic złego w tym, że jest kopana czternastolatka, to mają jakiś poważny problem - powiedział Trela.

W związku z sobotnimi zajściami w Białymstoku podlaska policja ustaliła już tożsamość 52 osób. Z 37 osobami wykonano lub są obecnie wykonywane czynności dotyczące łamania przez nich prawa - poinformowało we wtorek MSWiA.