Jak poinformowała w komunikacie przesłanym mediom rzeczniczka marszałka województwa podlaskiego Izabela Smaczna-Jórczykowska, marszałek zgodnie z zapowiedzią złożył w środę zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ.

Zawiadomienie dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Białegostoku - jak napisała rzeczniczka - "polegającego na zaniechaniu podjęcia czynności określonych w ustawie z dnia 24 lipca 2015 r. Prawo o zgromadzeniach w stosunku do zgromadzenia publicznego zgłoszonego pod nazwą Pierwszy Białostocki Marsz Równości organizowanego w dniu 20 lipca 2019 r. w Białymstoku, czyli przestępstwa określonego w art. 231 §1 kk".

Artykuł 231 Kodeksu karnego mówi o tym, że "funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

W poniedziałek podczas konferencji prasowej Kosicki mówił, iż - w jego ocenie - prezydent Białegostoku nie dopełnił obowiązków nie wydając decyzji o zakazie marszów 20 lipca, wiedząc, że ich organizacja może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Pierwszy Marsz Równości przeszedł ulicami Białegostoku w sobotę po południu. Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.

Podlaska policja do środy rano zidentyfikowała już 72 osoby, które łamały w sobotę prawo. Na stronie policji opublikowane zostały wizerunki kolejnych poszukiwanych osób.

Prezydent Truskolaski zapowiedział we wtorek, że zamierza złożyć zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przedstawicieli PiS w organach władzy samorządowej podczas Marszu Równości w Białymstoku. Według niego, brali oni czynny udział w ustawianiu blokad marszu.