Pierwszy Marsz Równości przeszedł w sobotę po południu ulicami miasta pod hasłem "Białystok domem dla wszystkich". Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.
W działaniach podczas zabezpieczania marszu równości na wniosek policji wykorzystany został należący do Straży Granicznej śmigłowiec PZL Kania. Na nagraniach z marszu widać, że śmigłowiec lata nisko nad demonstrantami. Sprawę niskiego przelotu śmigłowca poruszyły media oraz opozycja. Wniosek o informację w tej sprawie złożył do szefowej MSWiA Elżbiety Witek poseł Krzysztof Brejza (PO-KO).
"Wystąpiłem przed chwilą w opisanej przez Pana sprawie do MSWiA. Konieczne jest ustalenie podstaw prawnych/zakresu zadania, osoby wydającej polecenie realizacji zadania i pełne wyjaśnienie lotu na ekstremalnie niskim pułapie zagrażającym życiu/zdrowiu uczestników zgromadzenia" - napisał Brejza na Twitterze odpowiadając dziennikarzowi radia TOK FM.
Jak poinformował PAP zarówno wydział prasowy MSWiA jak i sekcja prasowa Komendy Głównej SG, kontrola dotycząca niskiego przelotu śmigłowca została wszczęta w sobotę na wniosek minister Elżbiety Witek przez komendanta głównego Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomasza Pragę.
- powiedziała PAP chor. sztab. Anna Michalska z sekcji prasowej Komendy Głównej Straży Granicznej. Jak dodała czynności kontrolne mają wyjaśnić czy lot odbył się zgodnie z procedurami.
Sowiecki umysł kierownictwa MSWiA, SG i pilota. Poderwany przez strumień powietrza twardy element, mógł uszkodzić śmigło ogonowe, co zakończyłoby się upadkiem i poćwiartowaniem kilkudziesięciu ludzi. Pilot ma cywilną licencję, gdzie jest @ULC_GOV_PL ? https://t.co/vkWnmYfMw8
— Flyga (@fly_with_flyga) 21 lipca 2019
O użycie śmigłowca w Białymstoku pytany był w poniedziałek komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk. Szef KGP zaznaczył, że policja zwróciła się do Straży Granicznej z prośbą o wsparcie zabezpieczenia marszu przez śmigłowiec z uwagi na to, że chciano mieć jak najlepszy obraz. Dodał, że śmigłowiec był pilotowany przez funkcjonariuszy SG, ale na pokładzie był również funkcjonariusz policji, którego jedynym zadaniem było filmowanie marszu.
- powiedział Szymczyk. Dodał, że rozmawiał w tej sprawie z szefową MSWiA Elżbietą Witek i poinformował ją,