Senatorowie debatowali w czwartek późnym wieczorem nad nowelizacją Kodeksu wyborczego, którą w środę wieczorem uchwalił Sejm. Zakłada ona, że o ważności wyborów prezydenta, do Sejmu, Senatu, do Parlamentu Europejskiego oraz o ważności wyboru posła (europosła, senatora), przeciwko któremu wniesiono protest, a także o ważności referendum ogólnokrajowego rozstrzygać będzie cały skład "właściwej izby" Sądu Najwyższego. Znowelizowana ustawa wejdzie w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

Dotychczas o ważności wyborów SN orzekał w składzie całej Izby, którą przed uchwaleniem nowej ustawy o SN była ówczesna Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Po wejściu w życie nowej ustawy o SN w kwietniu ub.r. orzekanie o ważności wyborów przeszło do kompetencji nowo utworzonej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Na skutek ostatnich nowelizacji m.in. Kodeksu wyborczego do spraw odnoszących się do ważności wyborów zaczęto jednak stosować zasady ogólne rozpoznawania spraw, a to oznacza skład trzech sędziów.

Podczas debaty w Senacie Stanisław Gogacz (PiS) podkreślił, że nowela Kodeksu wyborczego doprowadza do spójności przepisów między Kodeksem wyborczym a ustawą o SN. Jak zaznaczył, nowela usuwa z Kodeksu wyborczego przepisy zawierające nazwę starej, nieistniejącej już izby SN i zabezpiecza przed ewentualnymi przyszłymi zmianami struktury SN. Dodał, że w tej chwili w Kodeksie wyborczym pojawi się zapis, że sprawy rozpatruje "właściwa izba", a właściwość określa ustawa o SN.

Piotr Zientarski powiedział, że senatorowie klubu PO nie mogą poprzeć nowelizacji, ze względów zarówno merytorycznych jak i formalnych.

Według niego w czasie prac sejmowych nie dochowano terminów regulaminowych i złamano tryb pracy nad kodeksami. Jak wskazał senator PO, przepisy Regulaminu Sejmu są jednoznaczne. Podkreślił, że według art. 89 pierwsze czytanie może się odbyć nie wcześniej niż 30. dnia od dostarczenia posłom projektu, a pierwsze czytanie projektów zmian w kodeksach - nie wcześniej niż po 14 dniach od dostarczenia ich treści posłom. Drugie czytanie zaś, jak zaznaczył, powinno odbyć się nie wcześniej niż 14. dnia od dnia doręczenia posłom sprawozdania komisji nadzwyczajnej. Zientarski zauważył, że ten tryb nie został w tym przypadku dochowany.

Prezydent Andrzej Duda skierował do TK zmiany w Kodeksie karnym właśnie ze względu na niedotrzymanie tego trybu. Jak zatem mógłby podpisać tę ustawę? - pytał Zientarski.

Nie możemy się zgodzić na te przepisy także dlatego, że nie możemy przyłożyć ręki do +poprawiania+ tego, co jest niekonstytucyjne. Przedmiot tego przedłożenia jest niekonstytucyjny, czyli znowelizowane przepisy dotyczące SN - mówił senator PO. Przekonywał też, że zmieniane są dobrze działające przepisy, zgodnie z którymi o ważności wyborów i skuteczności protestów wyborczych decydują doświadczeni w tych sprawach sędziowie. Zaznaczył, że także legalność powoływania sędziów, którzy mieliby - zgodnie z nowelą - decydować o ważności wyborów, jest wątpliwa.

Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) przypomniał orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, w myśl którego w prawie wyborczym nie można wprowadzać "istotnych zmian" w okresie 6 miesięcy przed pierwszą czynnością, która rozpoczyna cały proces wyborczy. Pytał też, czemu nowela nie została uchwalona wcześniej. Próbował też dopytać o ocenę trybu prac w Sejmie senatora Gogacza - jako sprawozdawcę komisji - oraz szefową KBW Magdalenę Pietrzak. Nie zastanawialiśmy się nigdy w Senacie nad zgodnością trybu pracy Sejmu w sensie przestrzegania jego regulaminu, TK może to analizować - odparł Gogacz.

Odpowiadając na zarzuty PO Jerzy Czerwiński (PiS) zwrócił uwagę, że nowelizacja Kodeksu wyborczego nie zmienia izby Sądu Najwyższym, która będzie orzekała o ważności wyborów, bo tę kwestię określa ustawa o SN, a jedynie określa, że orzekanie o ważności wyborów będzie odbywało się w składzie całej izby, a nie 3-osobowym. Jak dodał, PiS zaproponował "zmianę techniczną, a próbuje się z niej zrobić polityczną". Autorzy noweli postulują, by izba decydowała o ważności wyborów czy rozstrzyganiu w całym składzie, ja to rozumiem jako zwiększenie demokracji - argumentował Czerwiński.

Borusewicz zauważył, że "w przypadku sędziów nie chodzi o demokrację, tylko o ich niezawisłość". Czy trzech sędziów jest mniej niezawisłych niż 20? - pytał wicemarszałek. Jak zaznaczył, aby sąd był wiarygodny, potrzebna jest niezawisłość sędziów i niezależność sądów. Podkreślił, że nie wierzy w dobrą wiarę rządzących, podobnie jak duża część wyborców, która z niepokojem patrzy na to, co dzieje się obecnie w sądownictwie. Dodał, że oni także powinni mieć przekonanie, że niezależny sąd i niezawiśli sędziowie orzekają o ważności wyborów.

Konstanty Radziwiłł (PiS) ocenił, że skoro obecne przepisy dotyczące orzekania o ważności wyborów budzą wątpliwości, to należy je doprecyzować tak, by uniknąć "armagedonu", gdyby po jesiennych wyborach nastąpiły jakieś protesty.

Głosowanie nad nowelą w piątek.