Dziennik Gazeta Prawana logo

Starcie Arłukowicza z Czarneckim u Olejnik. "Proszę milczeć!"

25 września 2019, 10:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bartosz Arłukowicz
Bartosz Arłukowicz/Agencja Gazeta
Burzliwa dyskusja między Bartoszem Arłukowiczem a Ryszardem Czarneckim miała miejsce w programie "Kropka nad i". - Pan tak powiedział? Co za język - powiedział europoseł PiS, gdy poseł PO kazał mu milczeć.

Tematem rozmowy były wątpliwości dotyczące oświadczeń majątkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

- - powiedział w programie "Kropka nad i" Czarnecki.

Dodał, że procedury sprawdzające zostały podjęte wobec jeszcze wiceministra, potem ministra, a potem prezesa NIK-u już kilka miesięcy temu.

Z kolei Arłukowicz stwierdził, że "jest taki obrazek, kiedy Marian Banaś jest wybierany na szefa NIK, a koordynatorzy służb mu gratulują".

Czarnecki pytany o kontakty Mariana Banasia z gangsterami, odpowiedział, że "na temat kontaktów z gangsterami nic mu nie wiadomo".

- - powiedział. Dodał, że nie musiał wiedzieć, że człowiek, któremu wynajmuje dom ma takie czy inne kontakty, z takim czy innym światem, a wynajmowanie pokoi na godziny nie musi się wiązać z działalnością sutenerską.

- - odpowiedział mu Arłukowicz.

Stwierdził, że "nie trzeba oglądać +Chłopców z ferajny+, żeby wiedzieć, z jakiej ferajny ten człowiek pokazywany z telewizji jest"

Dodał, że zagrożeniem dla państwa są "relacje prezesa NIK z ludźmi ze sfer przestępczych”.

– stwierdził.

Czarnecki stwierdził z kolei, że Arłukowicz zbyt surowo ocenia Banasia. - – powiedział Czarnecki.

– rzucił Arłukowicz.

– ripostował poseł PiS.

W sobotę "Superwizjer" podał, że Marian Banaś wpisał do swojego oświadczenia majątkowego kamienicę na krakowskim Podgórzu, gdzie mieści się hotel wynajmujący pokoje na godziny. Dziennikarze TVN, udając klientów, sprawdzili, jak działa ten biznes. Kiedy płacili, nie zostali poproszeni o okazanie dokumentów, nie otrzymali też paragonów, a wpłat nie zaksięgowano w kasie fiskalnej.

W trakcie kręcenia reportażu dziennikarz "Superwizjera" Bertold Kittel trafił w hotelu na jednego z powiązanych z sutenerstwem braci K. Zdenerwowany mężczyzna najpierw próbował wyrwać reportowi telefon, a potem oświadczył, że "zadzwoni do Banasia". Twierdził, że rozmawiał z szefem NIK, który zażądał, by dziennikarze opuścili lokal. Jednocześnie Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że od 16 kwietnia prowadzi kontrolę oświadczeń majątkowych Mariana Banasia.

Po emisji reportażu Banaś wydał oświadczenie, że nie jest już właścicielem kamienicy a we wtorek udał się na urlop.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło TVN24
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj